środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 6 - "Podjęłaś decyzję?"


Fred i Hermiona wyszli właśnie z miodowego królestwa. Obładowani cukierkami, lizakami i innymi słodyczami, udali się do parku i usiedli na ławeczce. Hermiona odpakowała czekoladowe żaby. Już chciała jedną zjeść, jednak ta uciekła i wskoczyła  na głowę rudzielca. Ten zaskoczony, machnął głową do tyłu a żaba spadła. Kilka podskoków a zielony płaz zniknął w oddali. Zaczęli się śmiać, tak głośno, że przechodzący odwrócili w ich stronę głowy. Dało się słyszeć pojedyncze słowa : Zakochani, albo Młodzi zakochani. Słysząc te słowa, Hermiona pokryła się szkarłatnym rumieńcem. A Fred uśmiechnął się nie pewnie do dziewczyny. Miona nie wiedziała o co chodzi chłopakowi, jednak odwzajemniła uśmiech. Kiedy inni przestali się na nich patrzeć, wrócili do jedzenia.
Zjedli dużo czekoladowych żab oraz fasolek wszystkich smaków. Dziewczynie trafiały się fasolki o smaku toffi, karmelu,czekolady. A rudowłosemu fasolki o smaku wymiocin, cytryny ale także trafiały się i te dobre.
Zapanowała cisza. Każdy patrzył w swoją stronę. Hermiona zainteresowała się jeziorkiem, w którym pływały małe złote rybki, a Fred ludźmi przechodzącymi z sklepu do sklepu. Wszyscy śmiali się w najlepsze. Fred spojrzał teraz na szatynkę. Ładnie wyglądała. Miała lekki uśmiech na twarzy, a oczy były wpatrzone w jeden punkt. Jeziorko, z rybkami otoczone, kwiatami. Można było powiedzieć, że to było oczko wodne niż jeziorko bo było stosunkowo małe jak na jakiekolwiek jezioro czy jeziorko. Włosy Hermiony błyszczały w letnim słońcu, a oczy pełnią szczęścia. Szatynka bardzo się zmieniła przez ten ostatni rok. Zaczęła bardziej dbać o siebie, nie spędzała teraz tyle czasu nad książkami. Nakładała makijaż, ale nigdy nie za mocny. Wyjątkiem były imprezy, chociaż Hermiona nie pojawiała się na każdej. Czasami wolała poczytać książkę. Kiedy pojawiała się na małej imprezie, na przykład po zwycięstwie Gryfonów, robiła wielką furorę swoim strojem. Fred nigdy nie wiedział, że dziewczyna może mieć  aż tyle ładnych ubrań, szczególnie Hermiona. Słyszał kiedyś jak Ginny mówiła, że trzyma te ubrania na specjalną okazję, nawet przed nią. Zdziwił się tym trochę, bo przecież te dwie nigdy nie rozstawały się ze sobą i odpowiadały o wszystkim. Cóż widocznie, każdy potrzebuje odrobinę prywatności. Wiedział, że Hermiona nie przepada za imprezami. Jednak nie dawno dowiedział się, że nie przepada za Quidditchem. Chyba miała lęk wysokości, dlatego bała się wsiąść na miotłę.
- Fred?! Jesteś tam?! - zaczęła wrzeszczeć Hermiona do Freda, który całkowicie odpłynął.
- J- Jestem. - powiedział nie pewnie Fred
Hermiona uśmiechnęła się do niego i powiedziała : - Chodź już pora się zbierać.
Fred tylko kiwnął głową i wstał z miejsca. Podał rękę Hermionie. Poszli w kierunku Hogwartu. Rudowłosy cały czas trzymał dziewczynę za rękę. Szatynka czuła się nie zręcznie. Chciała jakoś puścić rękę Freda.
Rudowłosy, pomyślał o tym samym co gryfonka. Stał się czerwony. Wyglądał na speszonego i zmieszanego. Puścił szybko rękę Hermiony.
Dziewczyna poczuła ulgę. Spojrzała, na gryfona. Ten szybko odwrócił wzrok. Przyśpieszył trochę kroku. Widać, czym prędzej chciał dotrzeć do zamku. Hermiona była trochę zdziwiona, że trzymał ją tak długo za rękę. Myślała, że Fred Weasley towarzyszy jej tylko po to aby dodać jej otuchy. W końcu inni się od niej odwrócili. Za sprawą Malfoya. To on, chciał i nadal chce podać rudowłosej eliksir zapomnienia. Zagroził, że jeśli nie wypije tego dobrowolnie zmusi ją do tego. Może i jakoś wleje jej do ust ten eliksir. Ale dla Hermiony najbardziej wiarygodną wersją jest zaklęcie, Oblivate. Wydawało jej się to o wiele łatwiejsze i w stylu Draco. Tak, przebiegłość i obrażanie innych to jego dwie cechy charakteru, które można było zauważyć od początku pierwszego roku w Hogwarcie. Po za tym Malfoy, tak bardzo chce podać Ginny eliksir, bo nienawidzi Hermiony. Jak to mówił nie lubi mugoli. To akurat łagodniejsze określenie. Draco używa określeń takich jak : szlama brudnej krwi. Jego ojciec, Lucjusz Malfoy, również nienawidzi szlam. Hermiona nie uważała siebie za szlamę. Może i jest mugolem ale, na pewno ma lepsze stopnie niż on i jego banda razem wzięta. Nie, żeby się przechwalała ale taka jest prawda. Przyjaciele jej tak mówili. Nagle poczuła ucisk w sercu. Z pewnością na wspomnienie przyjaciół. Drugi ucisk. Najwidoczniej to słowo sprawiało jej ból. Nic dziwnego. Była szczęśliwa, i nagle nie jest. A to wszystko przez tego tlenionego blond chłopaka. Ale, że Ginny chce być z Draco? To trochę dziwne. Rudowłosa nigdy nie mówiła jej, że Draco się jej podoba. Ostatnio oddaliły się od siebie. Młodsza gryfonka, znikała gdzieś na parę godzin. A kiedy Hermiona pytała się gdzie była, ta ignorowała ją i odchodziła do Lavender i Parvati. Plotkowały razem, śmiejąc się w najlepsze. Co chwila zerkały na Hermionę, szepcząc sobie coś nawzajem do ucha. Dziewczyna była pewna, że to plotki na jej temat. Tylko co one trzy mogły o niej wiedzieć, czego ona nie wiedziała? Szatynka nie lubiła ludzi, którzy wymyślają kłamstwa na jej temat. Było to nie uczciwe i nie grzeczne. Dobrze, że teraz nie musi już dzielić dormitorium z Lavender, bo ona zawsze na nią krzywo patrzyła. Hermionie czasami wydawało się, że Lav musi być najważniejsza. Starała zwrócić na siebie uwagę. Najbardziej chyba odczuwał to Ron, ponieważ Lavender przystawiała się do niego. Chciała spędzać z nim jak najwięcej czasu. Chłopak nie był tym zadowolony. Widać to było, po jego minach i bardzo czerwonych ze złości policzkach. Hermiona nie dziwiła się, bo ta dziewczyna potrafiła być naprawdę denerwująca i natrętna.
Hermiona weszła do zamku. Zaczęła się rozglądać za Fredem, jednak nie widziała go. Najwidoczniej, gdzieś poszedł. A może został w Hogsmead? Wszystko możliwe. Nadeszła pora obiadu, a więc szatynka skierowała się do Wielkiej Sali. W sali nie było jeszcze dużo ludzi, więc Hermiona postanowiła, że zje i pójdzie do dormitorium poczytać książkę. Usiadła i nałożyła sobie sałatki. Nalała soku dyniowego. Kiedy skończyła, poszła do dormitorium. Podała hasło i przeszła przez portret. W pokoju wspólnym było dużo osób. Między innymi, Fred, Ginny, Ron i inni. Rudowłosy chłopak podbiegł do Hermiony. Uśmiechnął się  i powiedział :
- Miona, gdzie byłaś?
- O to samo mogę ciebie zapytać. Gdzie byłeś jak wchodziłam do zamku?
- Ja, zostałem jeszcze w Hogsmead.
- Aha. Idę poczytać, do jutra. Dzięki za dzień. - powiedziała Hermiona z uśmiechem i weszła po schodach.
Fred jeszcze przez chwilę patrzył w tamto miejsce, gdzie przed chwilą stała dziewczyna o promiennym uśmiechu. Westchnął ciężko. Prawdę mówiąc liczył na małego buziaka w policzek. Ze smutkiem w sercu udał się do brata Georga i Lee, po to aby zapomnieć choć na chwilę o niej. Dziewczynie, która zawróciła mu w głowie.
                                                                       ~*~

Hermiona leżała na łóżku i czytała Historię Magii. Lubiła czytać to było pewne. Jednak jej ulubioną książką nie była Historia Magii. Była to książka Romeo i Julia. O chłopaku i dziewczynie, którzy zginęli. Byli w sobie bardzo zakochani. Za miłość oddali życie. Teraz Hermiona wolała poczytać,  inną książkę ponieważ zawsze miała taki zwyczaj, że w piątkowe wieczory czyta to co potrzebne jej na zajęcia. Natomiast, w inne dni czytała Romeo i Julia, oraz książki do Transmutacji, Zielarstwa. Szybko przeczytała jeden rozdział w książce. Teraz mogła pomyśleć, nad tym dlaczego Ginny ją zostawiła. Miała do niej ogromny żal. Wybrała Draco, tego który poniżał ją od kąt znalazła się w Hogwarcie. Zawsze myślała, że Ginny nie lubi Malfoya. Możliwe, że to Malfoy się w niej zabujał, dlatego chce przeszkodzić w ich przyjaźni. Hermiona zawsze myślała, że Ginny podoba się Harry. Nawet sama jej tak mówiła. No, cóż. Dobrze chociaż, że Harry, Fred i George się nie odwrócili od niej.
Wzięła z półki kolejną książkę. Jednak tylko wertowała kartki. Myśli nie pozwalały jej czytać. Wstała i zaczęła krążyć bezmyślnie po pokoju. Chciała jakoś pomóc Ginny tylko, że z drugiej strony czuła się zraniona. Postanowiła na razie poczekać. Chciała zobaczyć jak Ginny będzie się zachowywać. Hermiona będzie musiała ją trochę pośledzić, bo nie chce żeby Draco wymazał jej pamięć. Położyła się ponownie na łóżku i zasnęła.
                                                                       ~*~

Draco Malfoy, był teraz na wierzy astronomicznej. Czekał na Ginny, która miała zdecydować się na to czy wypije eliksir. Wtedy była by jego dziewczyną. Szkoda tylko, że Draco nie był jakoś nią specjalnie zainteresowany. Chciał tylko żeby wypiła eliksir. Zapomni o wszystkim, a on nie będzie musiał z nią chodzić. Jednak wiedział, że rudowłosa nie jest taka głupia na jaką się wydawała. Mogła, równie dobrze podać Hermionie eliksir. Wtedy Draco musiałby z nią chodzić. Oczywiście wszystko potajemnie. Spotkania codziennie na wierzy, dyskretnie. Nie chciał żeby ktokolwiek się dowiedział, o tym, że chodzi z dziewczyną nie zasługującą na bycie czarownicą. Dla niego była nic nie warta. Chciał tylko pozbyć się Hermiony. Prawdę mówiąc zazdrościł jej tego, że tak łatwo znalazła przyjaciół. Jest mądra, inteligentna. Potrafi sobie poradzić, no i jest ładna. Zauważył, że Ginny stoi obok niego. Miała smutną minę. Draco wyczuł, że Ginny nie podjęła decyzji jakiej oczekiwał.
- Podjęłaś decyzję? - spytał Draco
- Wiesz... ja.. n-nie mogę t-tego.. zrobić. - jąkała się Ginny unikając wzroku Dracona.
- Nie?! A więc możesz się pożegnać, że będziemy razem! - wrzasnął Draco i popchnął Ginny na barierkę.
Zbiegł czym prędzej po schodach. Przebiegł korytarzami aż znalazł się w lochach. Podał hasło do pokoju wspólnego Slytherinu. Usiadł na kanapie i pogrążył się patrzeniu na ogień.

                                                                     ~*~

Ginny siedziała w łazience Jęczącej Marty. Płakała. Ona go kochała. A on? On tak po prostu powiedział, że jeśli tego nie zrobi, to z nią nie będzie. Ale ona nie mogła tego zrobić. Nie chciała całkowicie stracić pamięci. Wtedy Draco mógłby powiedzieć, że sobie coś ubzdurała. Z drugiej strony może nie zapomniałby, że miał być jej chłopakiem. Chociaż w to wątpiła. Pomyślała, że dobrze zrobiła. Jednak pozostaje jedno pytanie.
Czy Hermiona jej wybaczy?


~*~


                                                                      
Jest nowy rozdział :) Chciałam żeby był dłuższy ale cóż... brak weny jak na razie ;p

Zachęcam do komentowania !!

środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 5 - " ... ślicznie wyglądasz. "


Hermiona, obudziła się. Promienie wpadały przez kotary prosto na jej twarz. Przeciągnęła się lekko i wstała. Wzięła czyste ciuchy z szawki i poszła do łazienki wykonać poranną toaletę. Wzięła prysznic, umalowała się lekko, i wyszła z łazienki. To już ostatni tydzień w Hogwarcie. Zastanawiała się jeszcze nad tym, czy powinna spędzić te wakacje w Norze. Zgodziła się, jednak teraz uważała to za błąd. Dopiero wczoraj dowiedziała się, że Ginny chce być z Draconem Malfoyem. Dalej nie mogła w to uwierzyć. Myślała, że Ginny, podoba się ktoś inny. Myślała o Harrym. Jednak ostatnio Ginny, nie mówiła jej wszystkiego. Czyżby, w tak krótkim czasie zmieniła swoje zainteresowanie Harrym, a wybrała blondyna o pogardliwym spojrzeniu? Który z niej szydził? Tak jak z całej, rodziny Weasley'ów? I jeszcze chciał zmusić ją do wypicia eliksiru!
Niedorzeczne!
Dziś jest wypad do Hogsmade. Hermiona, nie wiedziała jeszcze z kim pójdzie. Chciałaby pójść tak jak dawniej całą paczką, jednak na razie jest to niemożliwe. Zeszła na dół. Za dziesięć minut zacznie się śniadanie. W pokoju wspólnym było sporo osób. Dało się słyszeć, gwar rozmów, a najbardziej bliźniaków, którzy żartowali w najlepsze z Lee. Hermiona wyszła. Nie uszła za daleko, bo drogę zagrodził jej Fred. Uśmiechnął się promiennie do szatynki.
- Hermiona, z kim idziesz do Hogsmade? - spytał, a uśmiech z jego twarzy nie znikał.
- Z nikim. - odpowiedziała szatynka. Ona również się uśmiechnęła, jednak nie chętnie.
- Może pójdziemy razem? - spytał z nadzieją w głosie rudowłosy.
- Jasne.
- Czekam przed Wielką Salą po śniadaniu. - powiedział i wrócił do pokoju wspólnego.
Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. Chwilę później siedziała już w Wielkiej Sali, i jadła śniadanie. Nałożyła sobie sałatkę i nalała soku dyniowego. Rozglądała się ukradkiem, gdzie może być Ginny, jednak nie znalazła jej. Odwróciła się i popatrzyła na stół ślizgonów. Draco, uśmiechał się i rozmawiał o czymś z swoim "gorylami".
Wstała, i wyszła z Sali, aby poczytać trochę, swoją ulubioną książkę.

                                                                      ~*~

Rudowłosy siedział w pokoju wspólnym. Nie słuchał, co mówi do niego George, czy Lee. Myślał o wczorajszym dniu. Słyszał rozmowę Ginny z Draco. Nie podobało mu się to, że siostra zadaje się akurat z nim. Ale cóż mógł poradzić? Ginny nie chciała go słuchać. Jest zapatrzona w Dracona jak w obrazek. Zrobi dla niego wszystko. Jednak ostatnio mu się sprzeciwiła. Widocznie nie chce wypić tego eliksiru. Miał nadzieję, że może mama przemówi jej jakoś do rozsądku. Jednak teraz nie chciał myśleć o Ginny. Zaprosił Mionę do Hogsmead, na spacer. Miał szczęście, że się zgodziła, bo równie dobrze mogła iść z Harrym. Lubił ją i to bardzo. Czasem zastanawiał się czy to może być coś więcej. Kiedy tak o tym rozmyślał, stwierdził, że Hermiona Granger mu się podoba. Tak właśnie ona! Dalej  nie mógł w to uwierzyć. Kochał jej uśmiech, nie lubił gdy płacze. Dlatego, teraz stara się być obok niej, kiedy się da. Pożegnał się z Georgem oraz Lee, i wyszedł. Pomyślał, że Miona będzie w Wielkiej Sali. Udał się więc w tamtym kierunku. Wszedł do sali, zaczął się rozglądać, jednak nie zobaczył dziewczyny. Wyszedł. Biegał po całym zamku, ale i tak jej nie znalazł. Postanowił, że pójdzie na błonia, bo Hermiona lubiła tam przesiadywać. Lubiła też przesiadywać w bibliotece. To było zdecydowanie jej ulubione miejsce. Dostrzegł ją siedzącą pod drzewem, czytała książkę.

                                                             
~*~

Dziewczyna, siedziała pod drzewem i czytała książkę. Straciła rachubę czasu. Tak dobrze jej się czytało, że nawet nie wiedziała kiedy upłynęły aż 2 godziny. Nie zorientowała się kiedy obok niej usiadł rudowłosy chłopak. Czytała tak dalej, zapominając o wszystkim : o problemach, i o spotkaniu w Hodsmead.
- Miona... - powiedział Fred rozmarzonym głosem.
Hermiona drgnęła, i powoli odwróciła głowę w stronę chłopaka.
- Tak? O nie! Całkiem zapomniałam! Przepraszam.. - powiedziała Hermiona ze smutnym głosem.
- Nic się nie stało, przecież jeśli jesteś zajęta nie musimy iść.
- Nie! Daj mi chwilę, pójdę się przebrać. - powiedziała i wstała.
Nie długo potem znalazła się w swoim dormitorium. Ubrała niebieską sukienkę na ramiączkach i czarne baleriny. Pomalowała tuszem rzęsy, usta błyszczykiem i spryskała się truskawkową mgiełką. Włosy rozpuściła. Wybiegła z dormitorium. Fred czekał na nią przed salą wejściową.
- Miona, ślicznie wyglądasz. - powiedział Fred uważnie jej się przyglądając.
- Dziękuję. - powiedziała delikatnie się rumieniąc.
Poszli w kierunku Hogsmead. Razem rozmawiali, śmiali się.

~*~


No następny rozdział jest. Zachęcam do komentowania. !

wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 4 - " Ze strachu biło mu szybko serce. "



Hermiona powoli otwierała oczy. Usłyszała stukanie w szybę. Zobaczyła śnieżno-białą sowę. Była to Hedwiga czyli Harry przysłał jej wiadomość. Wstała ostrożnie nie chcąc budzić Freda, który tak słodko spał. Wpuściła sowę, dała jej przysmak i odczepiła list. Zaczęła czytać :


Droga Hermiono! 

Jak się czujesz? Wiem, że jest ci przykro z powodu tego, że Ginny i Ron oraz George się od ciebie odwrócili. Nie obwiniaj się o to. To nie jest i nigdy nie była twoja wina. Oni w końcu zrozumieją, że popełnili błąd. Proszę cię odpisz, martwię się. 


  Harry

Hermiona starała powstrzymać łzy. Jednak nie udało jej się. Na tej samej kartce odpisała :


Drogi Harry!

Czuję się dobrze. Harry, oni nie zrozumieją, że to ich błąd. A nawet jeśli, mi to jest już obojętne. Życie powoli traci sens, jednak mam jeszcze Ciebie i Freda, który teraz jest ze mną. 
Hermiona

Dziewczyna przypięła list do nóżki sowy, a ona wyleciała przez okno. Dziewczyna spojrzała na Freda, i wyszła po cichu z pokoju nie czekając na odpowiedź od jej czarnowłosego przyjaciela. 
Zeszła po schodach. Było już późno, bo w pokoju nie było nikogo. Jednak w fotelu siedział ktoś kto dopiero teraz się ujawnił. Był to Harry. Szatynka bardzo chciała przemknąć nie zauważalnie, i tak też się stało. Wyszła przez dziurę w portrecie i zniknęła w ciemnościach, nie miała ze sobą różdżki. 

                                                                         ♣.♣.♣

Fred obudził się. W pierwszej chwili myślał, że obok niego będzie Hermiona jednak nie było jej w pokoju. Wstał i zszedł po schodach do pokoju gryfonów. Zastał tam Harry'ego, który czytał list od Hermiony. Był bardzo przygnębiony. Fred również go przeczytał i przestraszył się. Zerwał się na równe nogi i pobiegł przez ciemne korytarze zamku. Szukał jej z dobrą godzinę. Znalazł ją na wierzy astronomicznej, siedziała na barierce. Ze strachu biło mu szybko serce. Złapał ją od tyłu w talii i ściągnął z barierki. Ona pisnęła, z zaskoczenia. Odwróciła w jego stronę. Spojrzała na niego przestraszona, lecz się uspokoiła. Fred uśmiechnął się delikatnie i powiedział :
- Hermiona, płakałaś? Nie jesteś niczemu winna! - powiedział Fred po cichu.
Usłyszeli czyjeś kroki. Rudowłosy nie zastanawiając się chwycił szatynkę za rękę i oby dwoje schowali się za kotarą. Kroki ucichły. Było słychać dziewczynę i chłopaka.
- Draco! Nie możesz tego zrobić! Mimo wszystko, to była i być może nadal będzie! - powiedziała dziewczyna
Hermiona rozpoznała ten głos. To głos jej dotychczasowej przyjaciółki, Ginny.
- Jak to?! Może nadal będzie?! Miałaś ją zostawić! - krzyknął Draco ze złością.
- Ale to nie jest takie łatwe! - powiedziała Ginny
- Chcesz być ze mną czy nie? - syknął Draco.
- Oczywiście! Ale czemu ona ci tak przeszkadza?! - wrzasnęła Ginny już wyraźnie zdenerwowana.
- Jest szlamą! A teraz posłuchaj mnie! Jeśli chcesz ze mną być, musisz wypić ten eliksir! - syknął przeraźliwie Draco. W jego głosie było słychać tryumf.
- Co się stanie jeśli go wypiję? - spytała podejrzliwie rudowłosy
- Zapomnisz. O tym, że w ogóle ją znasz... - powiedział blondyn przewracając oczami.
- Nie! Zbyt długo ją znam! - krzyknęła Ginny i zaczęła szlochać.
- Jeśli tego sama nie zrobisz ja cię do tego zmuszę. - powiedział ostro blondyn - Wymarzę ci pamięć, wiesz, że Snape da mi eliksir jaki zechcę.
- Nie, nie zrobisz tego! - powiedziała z nie dowierzaniem Ginny.
- Właśnie, że zrobię. A teraz chodź. - powiedział i razem z Ginny zszedł po schodach.
Fred razem z Hermioną wyszli z ukrycia. Byli w szoku. Ginny chce być z Draconem?! A on coś przeciwko Hermionie knuje. Zeszli nie odzywając się po schodach. Reszta drogi minęła szybko. Usiedli w pokoju wspólnym.
- Miona, obiecaj mi, że nie będziesz się obwiniać za to co się stało. - powiedział Fred patrząc na dziewczynę.
- Nigdy, Fred. - powiedziała szatynka wstała i podeszła do Freda.
Pocałowała go lekko w policzek i pobiegła na górę. Rudowłosy, przyłożył rękę do policzka. Wiedział, że tej chwili nigdy nie zapomni.

~*~



Och. skończyłam !
Wiem krótki jak cholera ale chcę potrzymać was w nie pewności.
Dziękuję, za komentarz ;)

Rozdział 3 - " Tak zwany Felix Felicis. "




Hermiona, cały dzień spędziła z Fredem w swoim dormitorium. Nikogo oprócz nich nie było, a więc mogli żartować, śmiać i wygłupiać się. Tańczyli i wirowali po całym pokoju. Śmiali się do łez. Nie przejmowali się co będzie jutro za kilka dni, czy godzin. Zapomnieli o wszystkich problemach. Po długich piruetach i obrotach upadli na podłogę, śmiejąc się dalej. Po chwili przestali, i spojrzeli sobie w oczy. Hermiona w oczach Freda zobaczyła troskę, śmiech i radość. Fred natomiast w oczach szatynki które błyszczały od śmiechu i radości zobaczył żal, smutek i cierpienie. Może i była teraz szczęśliwa, jednak jej oczy mówiły co innego. Rudowłosy posmutniał również, jednak starał się tego bardzo nie pokazywać aby jeszcze bardziej nie dołować szatynki. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego, i zamknęła oczy. Wzięła głęboki wdech. Chłopak widząc, że Hermiona mimo smutku w oczach jest teraz szczęśliwa, przyciągnął ją do siebie przytulił. Szatynka otworzyła swoje wielkie czekoladowe oczy i uśmiechnęła się jeszcze bardziej promiennie, tak jakby wypiła Felix Felicis. Rudowłosy też się uśmiechnął. Dziewczyna wtuliła się do jego torsu. Jej oddech stał się miarowy i spokojny. Fred widząc jak się uspokaja, przymknął oczy. Jednak był zmęczony i tak jak szatynka zasnął.


                                                                 ~*~

Siedziałem w pokoju wspólnym wraz z Ginny i Ronem. Pisali wypracowanie na dwie rolki pergaminu dla Snape na temat eliksiru, dzięki któremu można być szczęśliwym przez 24 godziny. Tak zwany Felix Felicis. Harry skończył już to wypracowanie. Widział butelkę, na zajęciach i wiedział jakie są właściwości eliksiru. Zastanawiał się, co teraz robi Hermiona. Pewnie siedzi w swoim dormitorium, i uczy się. Ale nie był tego pewien. Miał tylko nadzieję, że nie wylewa tony łez i nie obarcza się problemami, nie obwinia się, że to jej wina. Harry nigdy by nie powiedział, że Hermiona jest szlamą. Jednak, kiedy usłyszał te słowa od swoich przyjaciół, zamarł. Teraz nie był w stanie się do nich odzywać i swobodnie rozmawiać. Rozmawiał z nimi tylko jeśli miał im coś przekazać, lub był z nimi w grupie. Tak to, omijał ich szerokim łukiem, jednak to nie było takie proste. Ginny skończyła już pisać wypracowanie i podeszła do Harry'ego.
- Harry przejdziemy się? - spytała Ginny z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Wiesz, nie mam ochoty. - powiedział Harry unikając jej wzroku - Muszę napisać list.
Wstał i nie patrząc na Ginny, wszedł po schodach na górę. Z tym listem to było kłamstwo, chociaż czemu miałby nie napisać listu? Napisze go do Hermiony.
Wszedł do dormitorium. Na jednym z łóżek siedział Neville, który czytał podręcznik do Zielarstwa. Był to jego ulubiony przedmiot. Harry'emu czasem wydawało się, że powinien trafić on do Hufflepuffu, ponieważ puchoni zawsze mieli smykałkę do tego przedmiotu. Jednak Neville może i był niezdarny ale czasami miał w sobie odwagę powiedzieć swoje zdanie, do kogoś starszego albo po prostu do Dracona Malfoy'a. Nawet raz się z nim pobił właśnie w obronie gryfonów.
- Cześć Neville. - powiedział Harry i wziął czysty pergamin oraz pióro.
- Cześć - powiedział chłopak i zaczął ponownie czytać.
Harry zaczął pisać :

Droga Hermiono! 

Jak się czujesz? Wiem, że jest ci przykro z powodu tego, że Ginny i Ron oraz George się od ciebie odwrócili. Nie obwiniaj się o to. To nie jest i nigdy nie była twoja wina. Oni w końcu zrozumieją, że popełnili błąd. Proszę cię odpisz, martwię się. 


  Harry

Czarnowłosy przypiął list do nogi Hedwigi i wypuścił ją przez okno. Pozostało mu tylko czekać na odpowiedź. 


 ~*~


No mam nadzieję, że się podoba ;) 

Zachęcam do komentowania :D 

Rozdział 2 - " Miona nie daj się prosić. "


Hermiona leżała, cały czas na swoim łóżku. Płakała. Na szczęście w dormitorium nie było nikogo, więc mogła pozwolić sobie na chwilę słabości. 
Było jej żal samej siebie. Ale najbardziej teraz chciała o wszystkim zapomnieć. Postanowiła wyjść na błonia. Sięgnęła po chusteczki, otarła łzy, wzięła torbę i wyszła. Zeszła po schodach nie patrząc na innych. Chwilę potem znalazła się na błoniach. Usiadła pod drzewem, wyjęła książkę i zaczęła czytać.
Jednak nie dane jej było kontynuować. Usłyszała tylko zaklęcie "accio książka". Książka wyrwała jej się z rąk, i pofrunął w stronę, pewnego przystojnego rudzielca. Z pewnością był to Fred. Hermiona spojrzała się na niego i wstała.
- Mógłbyś mi ją oddać? - wskazała na książkę.
- Miona, chodź na spacer, zostaw książkę. - powiedział Fred i złapał ją za rękę.
- Fred, nie mam ochoty. - powiedziała znudzona szatynka.
- Miona. Nie daj się prosić.
Szatynka westchnęła. Ruszyła w kierunku jeziora, ramię w ramię z Fredem. Panowała cisza jednak, dwójce Gryfonów to nie przeszkadzało. Doszli do jeziora i usiedli na ławce.
- Hermiona, dajesz sobie jakoś radę? Z tym wszystkim? - spytał Fred
- Czuję się okropnie. - powiedziała dobitnie szatynka
- Nie obwiniaj, się za to. Niczemu nie jesteś winna. - powiedział rudowłosy - Oni są zagubieni, nie widzą nic innego poza czystością krwi.
- Przynajmniej ty i Harry jeszcze nie zwariowaliście, na punkcie krwi.
- Jedziesz do nas na wakacje?
- Nie. Nie jestem zaproszona. Zresztą do was chyba pojadą Lavender i Parvati.
- Miona a gdybym ja cię zaprosił? - spytał Fred patrząc szatynce prosto w oczy.
- Wiesz... Ale co powie wasza mama? - spytała nie pewnie szatynka.
- Wie, o tym, ze Ginny i George, Ron się tak zachowują. Jest na nich bardzo zła, ale chce abyś przyjechała.
- Sama nie wiem. To głupi pomysł. - powiedziała szatynka odwracając głowę.
Fred objął brązowooką ramieniem i powiedział : - Ginny myśli, ze nie przyjedziesz. Chce zaprosić Lavender i Parvati. Jednak jeszcze tego nie zrobiła. Z tego co wiem, Lavender obgaduje Ginny za jej plecami z Krukonami. Luna mi to mówiła. A Parvati obgaduje ją z Puchonami, słyszałem też, że Lavender nie ma zamiaru jechać do Nory bo chce spędzić wakacje z Parvati. A więc możesz jechać.
- To i tak nic nie znaczy. Ginny nie chce ze mną rozmawiać. George i Ron również.
- Miona nie daj się prosić. - powiedział Fred i zrobił słodką minkę.
- Och. No niech będzie. - powiedziała Hermiona przewracając oczami.

Rozdział 1 - " Łzy popłynęły po jej policzkach. "



Hermiona po skończonych zajęciach poszła się przejść. Wyszła na błonia i poszła w kierunku Zakazanego Lasu.. Usiadła pod drzewem. Dziś już piątek. Cały weekend wolny a ona i tak będzie odrabiać tylko i wyłącznie prace domowe. Jednak postanowiła, że nie będzie wyręczać w tym swoich dotychczasowych przyjaciół. Kto wie czy oni w ogóle o niej zapomnieli? Dla Hermiony strata przyjaciół była czymś czego obawiała się najbardziej. Wiedziała, że to kiedyś nastąpi. Ale nie spodziewała się tego miesiąc przed wakacjami. Już wcześniej planowała razem z Ginny, że przyjedzie do Nory, na całe dwa miesiące. Miały rozmawiać o chłopakach, jednak Hermiona jakoś nie była skora do takich rozmów. Ginny była zakochana w Harrym a on w niej. Odwzajemniona miłość. Oni na pewno będą razem. Pasują do siebie. Wszyscy to wiedzieli. Hermiona jednak wolała porozmawiać o spędzonych dniach, powspominać chwile spędzone z rodziną Weasley, ich wszystkie przygody z Voldemortem. Teraz to wszystko stało się jakieś nie realne. Łzy popłynęły po jej policzkach. Widząc jednego z bliźniaków otarła szybko łzy i wzięła podręcznik udając, że czyta. Chłopak usiadł obok niej. Ona odsunęła się i dalej nie zwracała uwagi na niego. Chłopak westchnął.

- Miona.
- Tak? - wychyliła głowę z nad książki.
- Przepraszam, za Ginny, Harry'ego, Rona i Georga. Oni po prostu...
- Nie przepraszaj. A najlepiej powiedz o co im chodzi.
- Pamiętasz, jak nie poszłaś na mecz? Wczoraj? - zapytał Fred badając wzrokiem dziewczynę
- Tak. I? - spytała dziewczyna, jednak wciąż nie patrząc na chłopaka.
Fred wziął książkę szatynki i odłożył na bok. -  Oni już cię... no jak by ci to powiedzieć... chodzi o to, że urodziłaś się w rodzinie mugolskiej.... i no... chodzi...
- Och, no wykrztuś to z siebie!
- Chodzi o to, że jesteś mugolem. Tylko jedynie Harry, cię jeszcze broni, że to nic złego. Reszta nawet nie chce tego słuchać. Ja z nimi nie mogę już przebywać. Oni mnie denerwują.
Miona nic nie odpowiedziała, szybko zebrała swoje książki i wstała.
- Fred. To już niczego nie zmieni. Ja ich nie chcę znać! - krzyknęła i pobiegła w stronę zamku, gubiąc przy tym książki. Wpadła do zamku i osunęła się pod ścianę. Zaczęła płakać.

Prolog


Postanowiłam pisać opowiadanie o Fremione :)
Tak na prawdę to Wiki f , która teraz znikła to Tymbarkowa.!
Wczesniejszy blog z którego jest ten prolog i następne 4 rozdziały.
fremione-milosc-wieczna.blogspot.

Nie zanudzam tylko zapraszam na prolog .

~~~~~~~~~~

Hermiona siedziała w pokoju wspólnym Gryfonów. To już ostatni miesiąc w tej szkole, ponieważ zbliżają się wakacje. Pisała teraz wypracowanie dla Snape'a . Aż na 2 rolki pergaminu, jednak Hermiona napisała trzy.
Do pokoju wpadł George, a za nim Harry i Ron. Widać, że byli na meczu Quidditcha. Puchoni przeciwko Ślizgonom. Usiedli na kanapie, i zaczęli rozmowę. W ogóle nie zwracali uwagi na Hermionę, która już dawno skończyła pisać. Po chwili wpadła Ginny wraz z Angeliną, Katie oraz Lavender.
One również usiadły obok chłopaków. Śmiali i rozmawiali w najlepsze. Hermiona poczuła się jakby była odtrącona lub nie pasowała do tego towarzystwa. Zawsze myślała, że może na nich polegać, zawsze może z nimi porozmawiać. Teraz jednak kiedy patrzyła na ich wesołe twarze, które nawet na nią nie spojrzały, choćby przez ułamek sekundy, pomyślała, że jest tutaj tylko od odrabiania prac domowych albo o  wyjaśnianie tematu. Poczuła ucisk w sercu, żal i złość na samą siebie, że daje się tak traktować. Wstała i weszła po schodach. Zamknęła się w dormitorium. Położyła się na łóżku i od razu zasnęła.

                                                                    ~*~


Hermiona powoli otwierała oczy. Przetarła je ręką i wstała. Słońce dogrzewało, jednak lekki wiaterek było widać. Wzięła czyste cichy i poszła do łazienki. Zdziwiła się trochę, bo w dormitorium była tylko Parvati, a Lavender, nie było. "  A może nocuje w pokoju Ginny ? Nie. - pomyślała Miona. Jednak wszystko było możliwe. Po niecałych 10 minutach wyszła, odświeżona. Spakowała książki i zeszła do pokoju wspólnego. Nikogo ze swoich przyjaciół nie zastała. Poszła w kierunku Wielkiej Sali. Usiadła z dala od bliźniaków i Ginny oraz reszty Gryfonów. Usiadła obok Nevilla, który przeglądał podręcznik do Zielarstwa. Uśmiechnęła się do niego a ten odwzajemnił uśmiech. Nałożyła sobie sałatkę i zaczęła ją powoli przeżuwać. Nalała soku dyniowego.
- Hermiona, czemu nie siedzisz z Ginny i bliźniakami? - spytał Neville
- Wiesz, oni w ogóle nie zwracają na mnie uwagi. Jakby mnie tu w ogóle nie było. - odpowiedziała, ze smutkiem Hermiona
- Och. Szkoda, że cię tak odtrącają. - powiedziała Neville. - Z kim siedzisz na Zielarstwie?
- Nie wiem. Pewnie sama. Wiesz Neville muszę już iść. Zobaczymy się potem.
Wstała i wyszła z Wielkiej Sali.