Fred i Hermiona wyszli właśnie z miodowego królestwa. Obładowani cukierkami, lizakami i innymi słodyczami, udali się do parku i usiedli na ławeczce. Hermiona odpakowała czekoladowe żaby. Już chciała jedną zjeść, jednak ta uciekła i wskoczyła na głowę rudzielca. Ten zaskoczony, machnął głową do tyłu a żaba spadła. Kilka podskoków a zielony płaz zniknął w oddali. Zaczęli się śmiać, tak głośno, że przechodzący odwrócili w ich stronę głowy. Dało się słyszeć pojedyncze słowa : Zakochani, albo Młodzi zakochani. Słysząc te słowa, Hermiona pokryła się szkarłatnym rumieńcem. A Fred uśmiechnął się nie pewnie do dziewczyny. Miona nie wiedziała o co chodzi chłopakowi, jednak odwzajemniła uśmiech. Kiedy inni przestali się na nich patrzeć, wrócili do jedzenia.
Zjedli dużo czekoladowych żab oraz fasolek wszystkich smaków. Dziewczynie trafiały się fasolki o smaku toffi, karmelu,czekolady. A rudowłosemu fasolki o smaku wymiocin, cytryny ale także trafiały się i te dobre.
Zapanowała cisza. Każdy patrzył w swoją stronę. Hermiona zainteresowała się jeziorkiem, w którym pływały małe złote rybki, a Fred ludźmi przechodzącymi z sklepu do sklepu. Wszyscy śmiali się w najlepsze. Fred spojrzał teraz na szatynkę. Ładnie wyglądała. Miała lekki uśmiech na twarzy, a oczy były wpatrzone w jeden punkt. Jeziorko, z rybkami otoczone, kwiatami. Można było powiedzieć, że to było oczko wodne niż jeziorko bo było stosunkowo małe jak na jakiekolwiek jezioro czy jeziorko. Włosy Hermiony błyszczały w letnim słońcu, a oczy pełnią szczęścia. Szatynka bardzo się zmieniła przez ten ostatni rok. Zaczęła bardziej dbać o siebie, nie spędzała teraz tyle czasu nad książkami. Nakładała makijaż, ale nigdy nie za mocny. Wyjątkiem były imprezy, chociaż Hermiona nie pojawiała się na każdej. Czasami wolała poczytać książkę. Kiedy pojawiała się na małej imprezie, na przykład po zwycięstwie Gryfonów, robiła wielką furorę swoim strojem. Fred nigdy nie wiedział, że dziewczyna może mieć aż tyle ładnych ubrań, szczególnie Hermiona. Słyszał kiedyś jak Ginny mówiła, że trzyma te ubrania na specjalną okazję, nawet przed nią. Zdziwił się tym trochę, bo przecież te dwie nigdy nie rozstawały się ze sobą i odpowiadały o wszystkim. Cóż widocznie, każdy potrzebuje odrobinę prywatności. Wiedział, że Hermiona nie przepada za imprezami. Jednak nie dawno dowiedział się, że nie przepada za Quidditchem. Chyba miała lęk wysokości, dlatego bała się wsiąść na miotłę.
- Fred?! Jesteś tam?! - zaczęła wrzeszczeć Hermiona do Freda, który całkowicie odpłynął.
- J- Jestem. - powiedział nie pewnie Fred
Hermiona uśmiechnęła się do niego i powiedziała : - Chodź już pora się zbierać.
Fred tylko kiwnął głową i wstał z miejsca. Podał rękę Hermionie. Poszli w kierunku Hogwartu. Rudowłosy cały czas trzymał dziewczynę za rękę. Szatynka czuła się nie zręcznie. Chciała jakoś puścić rękę Freda.
Rudowłosy, pomyślał o tym samym co gryfonka. Stał się czerwony. Wyglądał na speszonego i zmieszanego. Puścił szybko rękę Hermiony.
Dziewczyna poczuła ulgę. Spojrzała, na gryfona. Ten szybko odwrócił wzrok. Przyśpieszył trochę kroku. Widać, czym prędzej chciał dotrzeć do zamku. Hermiona była trochę zdziwiona, że trzymał ją tak długo za rękę. Myślała, że Fred Weasley towarzyszy jej tylko po to aby dodać jej otuchy. W końcu inni się od niej odwrócili. Za sprawą Malfoya. To on, chciał i nadal chce podać rudowłosej eliksir zapomnienia. Zagroził, że jeśli nie wypije tego dobrowolnie zmusi ją do tego. Może i jakoś wleje jej do ust ten eliksir. Ale dla Hermiony najbardziej wiarygodną wersją jest zaklęcie, Oblivate. Wydawało jej się to o wiele łatwiejsze i w stylu Draco. Tak, przebiegłość i obrażanie innych to jego dwie cechy charakteru, które można było zauważyć od początku pierwszego roku w Hogwarcie. Po za tym Malfoy, tak bardzo chce podać Ginny eliksir, bo nienawidzi Hermiony. Jak to mówił nie lubi mugoli. To akurat łagodniejsze określenie. Draco używa określeń takich jak : szlama brudnej krwi. Jego ojciec, Lucjusz Malfoy, również nienawidzi szlam. Hermiona nie uważała siebie za szlamę. Może i jest mugolem ale, na pewno ma lepsze stopnie niż on i jego banda razem wzięta. Nie, żeby się przechwalała ale taka jest prawda. Przyjaciele jej tak mówili. Nagle poczuła ucisk w sercu. Z pewnością na wspomnienie przyjaciół. Drugi ucisk. Najwidoczniej to słowo sprawiało jej ból. Nic dziwnego. Była szczęśliwa, i nagle nie jest. A to wszystko przez tego tlenionego blond chłopaka. Ale, że Ginny chce być z Draco? To trochę dziwne. Rudowłosa nigdy nie mówiła jej, że Draco się jej podoba. Ostatnio oddaliły się od siebie. Młodsza gryfonka, znikała gdzieś na parę godzin. A kiedy Hermiona pytała się gdzie była, ta ignorowała ją i odchodziła do Lavender i Parvati. Plotkowały razem, śmiejąc się w najlepsze. Co chwila zerkały na Hermionę, szepcząc sobie coś nawzajem do ucha. Dziewczyna była pewna, że to plotki na jej temat. Tylko co one trzy mogły o niej wiedzieć, czego ona nie wiedziała? Szatynka nie lubiła ludzi, którzy wymyślają kłamstwa na jej temat. Było to nie uczciwe i nie grzeczne. Dobrze, że teraz nie musi już dzielić dormitorium z Lavender, bo ona zawsze na nią krzywo patrzyła. Hermionie czasami wydawało się, że Lav musi być najważniejsza. Starała zwrócić na siebie uwagę. Najbardziej chyba odczuwał to Ron, ponieważ Lavender przystawiała się do niego. Chciała spędzać z nim jak najwięcej czasu. Chłopak nie był tym zadowolony. Widać to było, po jego minach i bardzo czerwonych ze złości policzkach. Hermiona nie dziwiła się, bo ta dziewczyna potrafiła być naprawdę denerwująca i natrętna.
Hermiona weszła do zamku. Zaczęła się rozglądać za Fredem, jednak nie widziała go. Najwidoczniej, gdzieś poszedł. A może został w Hogsmead? Wszystko możliwe. Nadeszła pora obiadu, a więc szatynka skierowała się do Wielkiej Sali. W sali nie było jeszcze dużo ludzi, więc Hermiona postanowiła, że zje i pójdzie do dormitorium poczytać książkę. Usiadła i nałożyła sobie sałatki. Nalała soku dyniowego. Kiedy skończyła, poszła do dormitorium. Podała hasło i przeszła przez portret. W pokoju wspólnym było dużo osób. Między innymi, Fred, Ginny, Ron i inni. Rudowłosy chłopak podbiegł do Hermiony. Uśmiechnął się i powiedział :
- Miona, gdzie byłaś?
- O to samo mogę ciebie zapytać. Gdzie byłeś jak wchodziłam do zamku?
- Ja, zostałem jeszcze w Hogsmead.
- Aha. Idę poczytać, do jutra. Dzięki za dzień. - powiedziała Hermiona z uśmiechem i weszła po schodach.
Fred jeszcze przez chwilę patrzył w tamto miejsce, gdzie przed chwilą stała dziewczyna o promiennym uśmiechu. Westchnął ciężko. Prawdę mówiąc liczył na małego buziaka w policzek. Ze smutkiem w sercu udał się do brata Georga i Lee, po to aby zapomnieć choć na chwilę o niej. Dziewczynie, która zawróciła mu w głowie.
~*~
Hermiona leżała na łóżku i czytała Historię Magii. Lubiła czytać to było pewne. Jednak jej ulubioną książką nie była Historia Magii. Była to książka Romeo i Julia. O chłopaku i dziewczynie, którzy zginęli. Byli w sobie bardzo zakochani. Za miłość oddali życie. Teraz Hermiona wolała poczytać, inną książkę ponieważ zawsze miała taki zwyczaj, że w piątkowe wieczory czyta to co potrzebne jej na zajęcia. Natomiast, w inne dni czytała Romeo i Julia, oraz książki do Transmutacji, Zielarstwa. Szybko przeczytała jeden rozdział w książce. Teraz mogła pomyśleć, nad tym dlaczego Ginny ją zostawiła. Miała do niej ogromny żal. Wybrała Draco, tego który poniżał ją od kąt znalazła się w Hogwarcie. Zawsze myślała, że Ginny nie lubi Malfoya. Możliwe, że to Malfoy się w niej zabujał, dlatego chce przeszkodzić w ich przyjaźni. Hermiona zawsze myślała, że Ginny podoba się Harry. Nawet sama jej tak mówiła. No, cóż. Dobrze chociaż, że Harry, Fred i George się nie odwrócili od niej.
Wzięła z półki kolejną książkę. Jednak tylko wertowała kartki. Myśli nie pozwalały jej czytać. Wstała i zaczęła krążyć bezmyślnie po pokoju. Chciała jakoś pomóc Ginny tylko, że z drugiej strony czuła się zraniona. Postanowiła na razie poczekać. Chciała zobaczyć jak Ginny będzie się zachowywać. Hermiona będzie musiała ją trochę pośledzić, bo nie chce żeby Draco wymazał jej pamięć. Położyła się ponownie na łóżku i zasnęła.
~*~
Draco Malfoy, był teraz na wierzy astronomicznej. Czekał na Ginny, która miała zdecydować się na to czy wypije eliksir. Wtedy była by jego dziewczyną. Szkoda tylko, że Draco nie był jakoś nią specjalnie zainteresowany. Chciał tylko żeby wypiła eliksir. Zapomni o wszystkim, a on nie będzie musiał z nią chodzić. Jednak wiedział, że rudowłosa nie jest taka głupia na jaką się wydawała. Mogła, równie dobrze podać Hermionie eliksir. Wtedy Draco musiałby z nią chodzić. Oczywiście wszystko potajemnie. Spotkania codziennie na wierzy, dyskretnie. Nie chciał żeby ktokolwiek się dowiedział, o tym, że chodzi z dziewczyną nie zasługującą na bycie czarownicą. Dla niego była nic nie warta. Chciał tylko pozbyć się Hermiony. Prawdę mówiąc zazdrościł jej tego, że tak łatwo znalazła przyjaciół. Jest mądra, inteligentna. Potrafi sobie poradzić, no i jest ładna. Zauważył, że Ginny stoi obok niego. Miała smutną minę. Draco wyczuł, że Ginny nie podjęła decyzji jakiej oczekiwał.
- Podjęłaś decyzję? - spytał Draco
- Wiesz... ja.. n-nie mogę t-tego.. zrobić. - jąkała się Ginny unikając wzroku Dracona.
- Nie?! A więc możesz się pożegnać, że będziemy razem! - wrzasnął Draco i popchnął Ginny na barierkę.
Zbiegł czym prędzej po schodach. Przebiegł korytarzami aż znalazł się w lochach. Podał hasło do pokoju wspólnego Slytherinu. Usiadł na kanapie i pogrążył się patrzeniu na ogień.
~*~
Ginny siedziała w łazience Jęczącej Marty. Płakała. Ona go kochała. A on? On tak po prostu powiedział, że jeśli tego nie zrobi, to z nią nie będzie. Ale ona nie mogła tego zrobić. Nie chciała całkowicie stracić pamięci. Wtedy Draco mógłby powiedzieć, że sobie coś ubzdurała. Z drugiej strony może nie zapomniałby, że miał być jej chłopakiem. Chociaż w to wątpiła. Pomyślała, że dobrze zrobiła. Jednak pozostaje jedno pytanie.
Czy Hermiona jej wybaczy?
~*~
Zachęcam do komentowania !!