Hermiona powoli otwierała oczy. Usłyszała stukanie w szybę. Zobaczyła śnieżno-białą sowę. Była to Hedwiga czyli Harry przysłał jej wiadomość. Wstała ostrożnie nie chcąc budzić Freda, który tak słodko spał. Wpuściła sowę, dała jej przysmak i odczepiła list. Zaczęła czytać :
Droga Hermiono!
Jak się czujesz? Wiem, że jest ci przykro z powodu tego, że Ginny i Ron oraz George się od ciebie odwrócili. Nie obwiniaj się o to. To nie jest i nigdy nie była twoja wina. Oni w końcu zrozumieją, że popełnili błąd. Proszę cię odpisz, martwię się.
Harry
Hermiona starała powstrzymać łzy. Jednak nie udało jej się. Na tej samej kartce odpisała :
Drogi Harry!
Czuję się dobrze. Harry, oni nie zrozumieją, że to ich błąd. A nawet jeśli, mi to jest już obojętne. Życie powoli traci sens, jednak mam jeszcze Ciebie i Freda, który teraz jest ze mną.
Hermiona
Dziewczyna przypięła list do nóżki sowy, a ona wyleciała przez okno. Dziewczyna spojrzała na Freda, i wyszła po cichu z pokoju nie czekając na odpowiedź od jej czarnowłosego przyjaciela.
Zeszła po schodach. Było już późno, bo w pokoju nie było nikogo. Jednak w fotelu siedział ktoś kto dopiero teraz się ujawnił. Był to Harry. Szatynka bardzo chciała przemknąć nie zauważalnie, i tak też się stało. Wyszła przez dziurę w portrecie i zniknęła w ciemnościach, nie miała ze sobą różdżki.
♣.♣.♣
Fred obudził się. W pierwszej chwili myślał, że obok niego będzie Hermiona jednak nie było jej w pokoju. Wstał i zszedł po schodach do pokoju gryfonów. Zastał tam Harry'ego, który czytał list od Hermiony. Był bardzo przygnębiony. Fred również go przeczytał i przestraszył się. Zerwał się na równe nogi i pobiegł przez ciemne korytarze zamku. Szukał jej z dobrą godzinę. Znalazł ją na wierzy astronomicznej, siedziała na barierce. Ze strachu biło mu szybko serce. Złapał ją od tyłu w talii i ściągnął z barierki. Ona pisnęła, z zaskoczenia. Odwróciła w jego stronę. Spojrzała na niego przestraszona, lecz się uspokoiła. Fred uśmiechnął się delikatnie i powiedział :
- Hermiona, płakałaś? Nie jesteś niczemu winna! - powiedział Fred po cichu.
Usłyszeli czyjeś kroki. Rudowłosy nie zastanawiając się chwycił szatynkę za rękę i oby dwoje schowali się za kotarą. Kroki ucichły. Było słychać dziewczynę i chłopaka.
- Draco! Nie możesz tego zrobić! Mimo wszystko, to była i być może nadal będzie! - powiedziała dziewczyna
Hermiona rozpoznała ten głos. To głos jej dotychczasowej przyjaciółki, Ginny.
- Jak to?! Może nadal będzie?! Miałaś ją zostawić! - krzyknął Draco ze złością.
- Ale to nie jest takie łatwe! - powiedziała Ginny
- Chcesz być ze mną czy nie? - syknął Draco.
- Oczywiście! Ale czemu ona ci tak przeszkadza?! - wrzasnęła Ginny już wyraźnie zdenerwowana.
- Jest szlamą! A teraz posłuchaj mnie! Jeśli chcesz ze mną być, musisz wypić ten eliksir! - syknął przeraźliwie Draco. W jego głosie było słychać tryumf.
- Co się stanie jeśli go wypiję? - spytała podejrzliwie rudowłosy
- Zapomnisz. O tym, że w ogóle ją znasz... - powiedział blondyn przewracając oczami.
- Nie! Zbyt długo ją znam! - krzyknęła Ginny i zaczęła szlochać.
- Jeśli tego sama nie zrobisz ja cię do tego zmuszę. - powiedział ostro blondyn - Wymarzę ci pamięć, wiesz, że Snape da mi eliksir jaki zechcę.
- Nie, nie zrobisz tego! - powiedziała z nie dowierzaniem Ginny.
- Właśnie, że zrobię. A teraz chodź. - powiedział i razem z Ginny zszedł po schodach.
Fred razem z Hermioną wyszli z ukrycia. Byli w szoku. Ginny chce być z Draconem?! A on coś przeciwko Hermionie knuje. Zeszli nie odzywając się po schodach. Reszta drogi minęła szybko. Usiedli w pokoju wspólnym.
- Miona, obiecaj mi, że nie będziesz się obwiniać za to co się stało. - powiedział Fred patrząc na dziewczynę.
- Nigdy, Fred. - powiedziała szatynka wstała i podeszła do Freda.
Pocałowała go lekko w policzek i pobiegła na górę. Rudowłosy, przyłożył rękę do policzka. Wiedział, że tej chwili nigdy nie zapomni.
Och. skończyłam !
Wiem krótki jak cholera ale chcę potrzymać was w nie pewności.
Dziękuję, za komentarz ;)
Droga Hermiono!
Jak się czujesz? Wiem, że jest ci przykro z powodu tego, że Ginny i Ron oraz George się od ciebie odwrócili. Nie obwiniaj się o to. To nie jest i nigdy nie była twoja wina. Oni w końcu zrozumieją, że popełnili błąd. Proszę cię odpisz, martwię się.
Harry
Hermiona starała powstrzymać łzy. Jednak nie udało jej się. Na tej samej kartce odpisała :
Drogi Harry!
Czuję się dobrze. Harry, oni nie zrozumieją, że to ich błąd. A nawet jeśli, mi to jest już obojętne. Życie powoli traci sens, jednak mam jeszcze Ciebie i Freda, który teraz jest ze mną.
Hermiona
Dziewczyna przypięła list do nóżki sowy, a ona wyleciała przez okno. Dziewczyna spojrzała na Freda, i wyszła po cichu z pokoju nie czekając na odpowiedź od jej czarnowłosego przyjaciela.
Zeszła po schodach. Było już późno, bo w pokoju nie było nikogo. Jednak w fotelu siedział ktoś kto dopiero teraz się ujawnił. Był to Harry. Szatynka bardzo chciała przemknąć nie zauważalnie, i tak też się stało. Wyszła przez dziurę w portrecie i zniknęła w ciemnościach, nie miała ze sobą różdżki.
♣.♣.♣
Fred obudził się. W pierwszej chwili myślał, że obok niego będzie Hermiona jednak nie było jej w pokoju. Wstał i zszedł po schodach do pokoju gryfonów. Zastał tam Harry'ego, który czytał list od Hermiony. Był bardzo przygnębiony. Fred również go przeczytał i przestraszył się. Zerwał się na równe nogi i pobiegł przez ciemne korytarze zamku. Szukał jej z dobrą godzinę. Znalazł ją na wierzy astronomicznej, siedziała na barierce. Ze strachu biło mu szybko serce. Złapał ją od tyłu w talii i ściągnął z barierki. Ona pisnęła, z zaskoczenia. Odwróciła w jego stronę. Spojrzała na niego przestraszona, lecz się uspokoiła. Fred uśmiechnął się delikatnie i powiedział :
- Hermiona, płakałaś? Nie jesteś niczemu winna! - powiedział Fred po cichu.
Usłyszeli czyjeś kroki. Rudowłosy nie zastanawiając się chwycił szatynkę za rękę i oby dwoje schowali się za kotarą. Kroki ucichły. Było słychać dziewczynę i chłopaka.
- Draco! Nie możesz tego zrobić! Mimo wszystko, to była i być może nadal będzie! - powiedziała dziewczyna
Hermiona rozpoznała ten głos. To głos jej dotychczasowej przyjaciółki, Ginny.
- Jak to?! Może nadal będzie?! Miałaś ją zostawić! - krzyknął Draco ze złością.
- Ale to nie jest takie łatwe! - powiedziała Ginny
- Chcesz być ze mną czy nie? - syknął Draco.
- Oczywiście! Ale czemu ona ci tak przeszkadza?! - wrzasnęła Ginny już wyraźnie zdenerwowana.
- Jest szlamą! A teraz posłuchaj mnie! Jeśli chcesz ze mną być, musisz wypić ten eliksir! - syknął przeraźliwie Draco. W jego głosie było słychać tryumf.
- Co się stanie jeśli go wypiję? - spytała podejrzliwie rudowłosy
- Zapomnisz. O tym, że w ogóle ją znasz... - powiedział blondyn przewracając oczami.
- Nie! Zbyt długo ją znam! - krzyknęła Ginny i zaczęła szlochać.
- Jeśli tego sama nie zrobisz ja cię do tego zmuszę. - powiedział ostro blondyn - Wymarzę ci pamięć, wiesz, że Snape da mi eliksir jaki zechcę.
- Nie, nie zrobisz tego! - powiedziała z nie dowierzaniem Ginny.
- Właśnie, że zrobię. A teraz chodź. - powiedział i razem z Ginny zszedł po schodach.
Fred razem z Hermioną wyszli z ukrycia. Byli w szoku. Ginny chce być z Draconem?! A on coś przeciwko Hermionie knuje. Zeszli nie odzywając się po schodach. Reszta drogi minęła szybko. Usiedli w pokoju wspólnym.
- Miona, obiecaj mi, że nie będziesz się obwiniać za to co się stało. - powiedział Fred patrząc na dziewczynę.
- Nigdy, Fred. - powiedziała szatynka wstała i podeszła do Freda.
Pocałowała go lekko w policzek i pobiegła na górę. Rudowłosy, przyłożył rękę do policzka. Wiedział, że tej chwili nigdy nie zapomni.
~*~
Och. skończyłam !
Wiem krótki jak cholera ale chcę potrzymać was w nie pewności.
Dziękuję, za komentarz ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszelkie wiadomości, spamy zostawiajcie w zakładce " Sowiarnia " .