Hermiona, cały dzień spędziła z Fredem w swoim dormitorium. Nikogo oprócz nich nie było, a więc mogli żartować, śmiać i wygłupiać się. Tańczyli i wirowali po całym pokoju. Śmiali się do łez. Nie przejmowali się co będzie jutro za kilka dni, czy godzin. Zapomnieli o wszystkich problemach. Po długich piruetach i obrotach upadli na podłogę, śmiejąc się dalej. Po chwili przestali, i spojrzeli sobie w oczy. Hermiona w oczach Freda zobaczyła troskę, śmiech i radość. Fred natomiast w oczach szatynki które błyszczały od śmiechu i radości zobaczył żal, smutek i cierpienie. Może i była teraz szczęśliwa, jednak jej oczy mówiły co innego. Rudowłosy posmutniał również, jednak starał się tego bardzo nie pokazywać aby jeszcze bardziej nie dołować szatynki. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego, i zamknęła oczy. Wzięła głęboki wdech. Chłopak widząc, że Hermiona mimo smutku w oczach jest teraz szczęśliwa, przyciągnął ją do siebie przytulił. Szatynka otworzyła swoje wielkie czekoladowe oczy i uśmiechnęła się jeszcze bardziej promiennie, tak jakby wypiła Felix Felicis. Rudowłosy też się uśmiechnął. Dziewczyna wtuliła się do jego torsu. Jej oddech stał się miarowy i spokojny. Fred widząc jak się uspokaja, przymknął oczy. Jednak był zmęczony i tak jak szatynka zasnął.
~*~
Siedziałem w pokoju wspólnym wraz z Ginny i Ronem. Pisali wypracowanie na dwie rolki pergaminu dla Snape na temat eliksiru, dzięki któremu można być szczęśliwym przez 24 godziny. Tak zwany Felix Felicis. Harry skończył już to wypracowanie. Widział butelkę, na zajęciach i wiedział jakie są właściwości eliksiru. Zastanawiał się, co teraz robi Hermiona. Pewnie siedzi w swoim dormitorium, i uczy się. Ale nie był tego pewien. Miał tylko nadzieję, że nie wylewa tony łez i nie obarcza się problemami, nie obwinia się, że to jej wina. Harry nigdy by nie powiedział, że Hermiona jest szlamą. Jednak, kiedy usłyszał te słowa od swoich przyjaciół, zamarł. Teraz nie był w stanie się do nich odzywać i swobodnie rozmawiać. Rozmawiał z nimi tylko jeśli miał im coś przekazać, lub był z nimi w grupie. Tak to, omijał ich szerokim łukiem, jednak to nie było takie proste. Ginny skończyła już pisać wypracowanie i podeszła do Harry'ego.
- Harry przejdziemy się? - spytała Ginny z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Wiesz, nie mam ochoty. - powiedział Harry unikając jej wzroku - Muszę napisać list.
Wstał i nie patrząc na Ginny, wszedł po schodach na górę. Z tym listem to było kłamstwo, chociaż czemu miałby nie napisać listu? Napisze go do Hermiony.
Wszedł do dormitorium. Na jednym z łóżek siedział Neville, który czytał podręcznik do Zielarstwa. Był to jego ulubiony przedmiot. Harry'emu czasem wydawało się, że powinien trafić on do Hufflepuffu, ponieważ puchoni zawsze mieli smykałkę do tego przedmiotu. Jednak Neville może i był niezdarny ale czasami miał w sobie odwagę powiedzieć swoje zdanie, do kogoś starszego albo po prostu do Dracona Malfoy'a. Nawet raz się z nim pobił właśnie w obronie gryfonów.
- Cześć Neville. - powiedział Harry i wziął czysty pergamin oraz pióro.
- Cześć - powiedział chłopak i zaczął ponownie czytać.
Harry zaczął pisać :
Droga Hermiono!
Jak się czujesz? Wiem, że jest ci przykro z powodu tego, że Ginny i Ron oraz George się od ciebie odwrócili. Nie obwiniaj się o to. To nie jest i nigdy nie była twoja wina. Oni w końcu zrozumieją, że popełnili błąd. Proszę cię odpisz, martwię się.
Harry
Czarnowłosy przypiął list do nogi Hedwigi i wypuścił ją przez okno. Pozostało mu tylko czekać na odpowiedź.
~*~
No mam nadzieję, że się podoba ;)
Zachęcam do komentowania :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszelkie wiadomości, spamy zostawiajcie w zakładce " Sowiarnia " .