Dom ciotki był przytulny. Wielki salon w kolorach czerwieni, tak bardzo przypominał mi pokój wspólny Gryffindoru. Kanapa i parę foteli wokół kominka, również były podobne. Ciocia, chyba nawet nie wiedziała, że tak wygląda pokój wspólny, w którym spotykają się wszyscy czarodzieje z domu Lwa. Ale skąd mogła to wiedzieć? Przecież była mugolem, a gdy próbowaliśmy opowiedzieć jej coś o Hogwarcie, zawsze zmieniała temat.
Weszliśmy do kuchni. Ciocia zmywała naczynia.
- Cześć ciociu. - powiedzieliśmy chórem, smętnymi głosami.
Gertruda podskoczyła i obróciła się. Zmarszczyła brwi, na nasz widok.
- A co wy tu robicie? Ile razy mam wam powtarzać, że w tym domu nie używa się magi! - powiedziała dobitnie, a my wiedzieliśmy, że to będzie najgorsza decyzja jaką podjęli rodzice.
- Śmierciożercy zaatakowali i zburzyli dom, a gdzie indziej nas znajdą. - odezwała się Ginny w pośpiechu.
- No dobrze. Pokaże wam pokoje.
Ciotka weszła po schodach a my zaraz za nią. W holu był tylko jeden kolor ścian : granatowy. Korytarz wydawał się długi, jednak gdy stanęliśmy na piętrze stał się krótki za to szeroki.
- Po lewej pokój Ginny, po prawej pokój Rona. No i wasz. - wskazała ręką najpierw na lewo a potem na prawo. Każdy miał swój pokój, przynajmniej to było plusem. - Kolacja o 19.
Gertruda zeszła po schodach mówiąc coś cicho pod nosem. A my rozeszliśmy się do swoich pokoi.
~*~
Nie wierzyłem w to. Nareszcie po tylu latach, rodzice mają znaleźć moją siostrę! Zaginęła, a ja bardzo to przeżyłem. Jednak teraz bałem się o to czy Śmierciożercy nie zrobią jej krzywdy. Tak na prawdę może być to każda dziewczyna z mojej szkoły, z innego domu, ale tego samego wieku co ja. Chciałem też, aby wszystko poszło dobrze, bez żadnych komplikacji. Czekałem już długo. Zacząłem się martwić, bo zawsze wszystko szło dobrze.
Usłyszałem trzask. Rzuciłem się do drzwi i zbiegłem po schodach. Śmierciożercy stali wokół czyjegoś ciała i moich rodziców. Natychmiast do nich podbiegłem. Słudzy Czarnego Pana odeszli na bok, abym mógł zobaczyć swoją siostrę. Kiedy byłem już wystarczająco blisko niej zobaczyłam kim ona była. Moją siostrą jest Hermiona Granger! Opadłem z wszelkich sił kiedy zobaczyłem, że nie oddycha. Była cała posiniaczona, poobijana. Jej usta były sine, a włosy jakby straciły swój dotychczasowy blask. Upadłem na kolana. Zapomniałem o tym jak nazywałem ją szlamą, dokuczałem jej. Była moją siostrą, jak mogłem ją tak traktować?!
- Co się stało?! - szepnąłem ledwo, jednak na tyle by mnie usłyszeli.
- Dom, w którym była zawalił się a ona jako jedyna została w środku. Jednak zabraliśmy ją tutaj, może jeszcze nie jest za późno. - powiedziała moja matka drżącym głosem. - Idź. Powiemy Ci czy da się ją uratować.
Zobaczyłem jak ojciec skinął głową i Śmierciożercy zabrali mnie do pokoju. Nie miałem innego wyboru jak tylko czekać.
~*~
- Lucjuszu musimy coś zrobić! Dopiero co ją odzyskaliśmy! - krzyczałam, nie chciałam jej tracić.
Lucjusz nic nie odpowiedział. Trzymał różdżkę w ręce i powtarzał co chwile jakieś zaklęcia. Rozpoznawałam tylko parę z nich, jednak żadne nie działało. Usiadłam i patrzyłam jak mój mąż próbuje ratować, naszą córkę. Ratował ją ze względu na Dracona i na mnie, aczkolwiek dla samego siebie. Pamiętam ten dzień kiedy Hermiona zaginęła. Nie chciałam do niego wracać, jednak co noc to powracało. Ukryłam twarz w dłoniach. Chciałam aby do nas powróciła i stała się jedną z nas. Wiedziałam, że nie będzie łatwo przekonać ją do służenia Czarnemu Panu. Jednak miałam wszelakie dobre nadzieje, że zgodziłaby się na to. W końcu cała nasza rodzina zostałaby zabita, z jej powodu. Nie sądziłam, że moja córka będzie najlepszą przyjaciółką Harry'ego Pottera! Chłopca Który Przeżył. Jako mały chłopiec sprawił, że Czarny Pan nie był silny, jednak zdołał zregenerować swoje siły by powrócić, by zemścić się. Usłyszałam bardzo dziwne zaklęcie, którego jeszcze nigdy nie słyszałam, nawet z ust Pana.
- Enlardsa! - powiedział Lucjusz.
Nagle stało się to czego się nie spodziewałam. Hermiona zaczęła oddychać, a jej usta przybrały koloru, tak samo jak jej włosy zaczęły połyskiwać. Rany powoli się goiły. Jednak jeszcze się nie obudziła. Najwidoczniej potrzebowała czasu.
- Co to za zaklęcie? - zamiast podziękować za jej uratowanie, wypaliłam pierwsze lepsze pytanie.
- To nie jest teraz ważne. - powiedział Lucjusz. Zmarszczył brwi i spojrzał na mnie. - Co teraz zamierzasz zrobić?
- Chcę aby się do nas przyłączyła, jednakże na razie nie jest jeszcze na to gotowa. Może odeślemy ją do Weasley'ów? Ważne, że już wiemy kim jest nasza córka.
- Jesteś tego pewna? Możemy zacząć życie od nowa, razem z nią. Wystarczy tylko Oblivate. - powiedział mąż, zaskoczony moją wypowiedzią.
- Tak. - odpowiedziałam tylko i poszłam na górę do mojego syna.
~*~
Usłyszałem tupot stóp. Podskoczyłem momentalnie i wstałem. Do pokoju weszła moja matka. Na jej twarzy nie malowały się żadne emocje. Byłem przygotowany na najgorsze wiadomości.
- Hermiona żyje.
Gdy tylko to usłyszałem odetchnąłem głęboko i opadłem na łóżko. Teraz już wszystko będzie dobrze. Nie będzie musiała wracać do tego Pottera i tych rudzielców. Przecież wiedziałem, że było jej tam źle. Zawsze była tylko od odrabiania prac domowych i zdobywania puntów dla Gryffindoru. W sumie to ja też nie byłem dla niej miły, ale od tej pory się zmienię.
Moje rozmyślania przerwał mi głos matki.
- Jednak postanowiliśmy razem z ojcem, że zostanie u Weasley'ów. Chcemy ją przygotować na to co usłyszy. - powiedziała powoli widząc mój wyraz twarzy.
- Jak to?! Myślałem, że zostanie z nami! - wrzasnąłem pełny gniewu. - Może ja się na to nie godzę?!
- Przykro mi, niestety nie możesz za nas decydować. - odpowiedziała spokojnie, ale chłodno.
Wyszła zamykając drzwi i zostawiając mnie samego, z własnymi myślami.
~*~
Mam nadzieję, że się podoba. Chciałam aby wyszedł dłuższy jednak muszę pomyśleć co dalej. Ale chcę też was potrzymać w napięciu. Jeśli widzicie jakieś błędy piszcie, bardzo mi na tym zależy.
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!
Hehehe, oj ciężko będzie z tą ciocią Gertrudą. Oj ciężko :/ Strasznie podoba mi się to jak zareagował Draco. Przez tyle lat nie lubił Hermiony jednak kiedy dowiedział się, że jego siostrą jest gryfonka był w stanie zrobić dla niej wszystko ;) Ciekawe jakiego Lucjusz użył zaklęcia żeby uratować Hermionę. No ale nic ważne, że to zrobił. Widać jak Narcyza bardzo się o nią martwiła. Dobrze, że na razie chcą ją odesłać. Jestem ciekawa jak zareaguje na tą wiadomość. Ale szkoda mi Dracona... Ech. :/ Pisz szybciej. Chcę wiedzieć co będzie dalej :) Mam nadzieję, że rozdział już niedługo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)