wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 18 - ,, Nagle drzwi się otworzyły. Byłam w szoku! "


Powoli otwierając oczy, zobaczyłam, że jestem w czyimś pokoju. Nabrałam głęboko powietrza do płuc i otworzyłam oczy szerzej, w tym samym czasie wypuszczając powietrze. Bałam się, że znajduję się gdzieś indziej, chociaż faktycznie mogło tak być. Przecież zwaliły się na mnie ściany. Tylko jakim cudem się obudziłam? Przecież wątpię, żeby odnaleziono moje ciało wśród tylu odłamków. A co jeśli ja... Nie żyję? Podniosłam się z łóżka i nic nie poczułam. Tak jakbym urodziła się dzisiaj! Podeszłam do lustra, które stało w pokoju i zaczęłam się sobie przyglądać. Twarz gładka bez żadnej skazy jaka mogłaby powstać, włosy lśniące, usta koloru malinowego ani trochę sine, a ciało takie jak przedtem. Spojrzałam w swoje oczy i uznałam, że stały się trochę ciemniejsze, o ile to możliwe. Może to jakiś skutek uboczny, jakiegoś zaklęcia?
Usłyszałam jak drzwi otwierają się. Zobaczyłam w nich rudą czuprynę. Ucieszyłam się bo spodziewałam się Freda jednak to nie był on. Była to jego kopia, brat bliźniak, George. Uśmiechnęłam się do niego jednak nie pewnie. Nie byłam za bardzo zadowolona, że to on akurat przyszedł. Chociaż nie przeszkadzało mi jego towarzystwo. Był podobny do brata, z czasem odkrywałam dzielące tą dwójkę cechy, jednak znajdywałam też te pozytywne, które były takie same w obu przypadkach.
- Jak się czujesz? - spytał z troską w głosie.
- Dobrze. - wyjąkałam, chociaż czułam się dziwnie. - Gdzie jestem? I co się stało, że żyję.
- Jesteś w Norze. Kiedy Fred chciał Cię odnaleźć w gruzach, zjawili się Śmierciożercy. Zabrali Ciebie, a potem jak gdyby nigdy nic, wróciłaś spowrotem. Co najdziwniejsze oddychałaś. Myśleliśmy, że nie żyjesz...
Śmierciożercy mnie zabrali? Dlaczego? Czyżby to za ich sprawą żyję? A co jeśli między Śmierciożercami byli moi rodzice, których nie znałam. Narcyza i Lucjusz, chcieliby abym powróciła do świata żywych? Obiecałam sobie, że zastanowię się nad tym potem. 
- A gdzie jest Fred? - wypaliłam, nie myśląc co mówię. Dopiero potem miałam ochotę puknąć się w głowę.
- On nie wie, że żyjesz. Załamał się, nic do niego nie dociera. - powiedział George patrząc na mnie z tajemniczym błyskiem w oku. - Jeśli chcesz, jakoś go tu sprowadzę.
Kiwnęłam tylko głową i spojrzałam w okno. W tym czasie George wyszedł z pokoju by poszukać swojej kopi.

~*~

Wszedłem do swojego pokoju, który dzieliłem z moim bratem. Nie myliłem się. Był tutaj siedział na łóżku, przybity i zagaszony. 
- Chodź muszę Ci kogoś pokazać.
Wstał i wyszedł na korytarz. Myślałem, że będę go namawiać, jednak gładko poszło. Poszliśmy do pokoju, w którym znajdowała się Hermiona. 

~*~

Zobaczyłam jak drzwi się otwierają. Znowu wystawała z nich ruda czupryna, jednak tym razem nie był to George tylko Fred. Głowę miał spuszczoną, jednak kiedy ją podniósł, oczy mu się szeroko otworzyły. Miał minę jakby zobaczył ducha, chociaż jeśli nie znał prawdy to tak mogło mu się wydawać. Podszedł do mnie i złapał mnie za nadgarstki. Przyciągnął mnie mocno do siebie i przytulił prawie dusząc.
- Ty żyjesz! - szepnął, prawie bez głośnie.
Ja nic nie odpowiedziałam. Nie chciałam przerywać tej chwili. Czułam jego zapach i ciepło emanujące od niego. Kiedy był blisko mnie wszystko przestało się liczyć, czas zatrzymywał się a ja odpływałam. Miałam tylko wątpliwości czy on czuł do samo co ja. Odetchnęłam i poczułam jak wszystko się kończy. Powróciłam do rzeczywistości.
- Dlaczego nic nie powiedziałaś?! Martwiłem się! A ty tak po prostu rozmawiasz sobie z moim bratem?! - powiedział donośnie. Te słowa mną wstrząsnęły. Nie wiedziałam co się dzieje i dlaczego ma pretensje.
- O co Ci chodzi? Ja obudziłam się nie dawno... A George przyszedł do mnie i porozmawialiśmy... - nie wiedziałam jak mam się tłumaczyć.
- Martwiłem się, cholernie! - wrzasnął i wyjął różdżkę i rzucił jakieś zaklęcie. Z pewnością dźwiękoszczelne. - Dlaczego ja zawsze muszę dowiadywać się ostatni o wszystkim co dzieje się w tym domu?!
- Nie musisz krzyczeć. - powiedziałam spokojnie, jednak wszystko się we mnie gotowało. - Może dlatego, że nigdy Cię nie ma tam gdzie powinnieneś być!
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Nic, nie ważne. - powiedziałam i spojrzałam spowrotem w okno. Nie chciałam się z nim kłócić ale sam do tego doprowadzał.
- Ważne dla mnie. - powiedział i czułam jak jego spojrzenie przeszywa mnie od góry do dołu. - George powiedział Ci coś czego nie możesz wiedzieć?
- Czego nie mogę wiedzieć? Jeśli nie chcesz być ze mną szczery to ja chyba też nie muszę. - powiedziałam nie zastanawiając się nad tym.
- Powiedz mi tylko, czy powiedział Ci coś. Chodzi mi o cokolwiek... - próbował ukryć o jaki temat mu chodziło, jednak ja wiedziałam o co chodzi.
- Powiedziałeś mu to?! - wybuchnęłam. - Przecież miałeś nikomu nie mówić, że jestem siostrą Malfoy'a!
- Przepraszam... Musiałem się komuś wyżalić... - tłumaczył się. - On nikomu nie powie.
- Obiecałeś mi to! - krzyknęłam i wszystko we mnie pękło. - Przecież Ci ufałam.
- A teraz mi nie ufasz? To mój brat. - powiedział jeszcze bardziej dobitnie.
- Sama nie wiem... Najpierw obiecujesz, że będziesz milczał jak grób a teraz co?
- To tylko mój brat! - wrzasnął a ja zamknęłam oczy. Nie lubiłam kiedy ktoś na mnie krzyczał.
- Wyjdź. - powiedziałam cicho nie otwierając oczu.
- Hermiona... - próbował coś powiedzieć aby zostać ale ja nie mogłam mu na to pozwolić.
- Wyjdź. - powiedziałam głośniej.
Nagle drzwi się otworzyły. Byłam w szoku! Nie było tam nikogo kto mógł je otworzyć, mogłabym sobie nawet rękę uciąć. Fred spojrzał na mnie badawczo, jednak nic nie powiedział. Wyszedł posłusznie. Odetchnęłam i już miałam zamknąć drzwi jednak one same to zrobiły! Otworzyłam szeroko oczy i usiadłam na łóżku. Postanowiłam o tym nie myśleć, a żeby zabić czas położyłam się na łóżku i starałam się zasnąć.

~*~

Jest kolejny rozdział. Nie jestem z niego zadowolona. Ale cóż ocenę pozostawiam wam. Jeśli chodzi i o końcowy fragment, to wszystko wyjaśni się w następnych rozdziałach.




1 komentarz:

  1. Przepraszam, że tak późno komentuję, ale szał związany ze świętami dopadł i mnie ;) Co do rozdziału - ubolewam, że taki krótki. :c Ale rozumiem, że z pewnością nie miałaś weny, albo czasu więc wybaczam :) Cieszę się, że wszystko z Hermioną w porządku. Zdziwiłam się widząc, że to Goerge był przy gryfonce, a nie Fred. Widać jak się załamał kiedy myślał, że Granger nie żyje. I wcale mu się nie dziwię, że zwierzył się z sekretu Hermiony swojemu bratu choć nie powinien. Ale w końcu to bliźniaki. ;) Mam nadzieję, że się szybko ze sobą pogodzą no i końcówka. Z pewnością ktoś podsłuchał informacji, że Draco to jej brat, ajaja. Będzie ciekawie :p Póki co czekam na dalsze rozdziały z niecierpliwością.
    Wesołych świąt, kochana ;*

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie wiadomości, spamy zostawiajcie w zakładce " Sowiarnia " .