Dlaczego to spotkało akurat mnie?! Zasłużyłem sobie na to?! Nie pamiętała mnie, a co gorsza nie kochała. Wiedziałem tylko, że byłem w jej śnie. Oby to był dobry znak, nie chcę żeby pomyślała, że jestem kimś zupełnie dla niej obcy. Wiedziałem, że teraz mogę szukać wsparcia tylko i wyłącznie u George'a. Był dla mnie bardzo ważnym członkiem rodziny, moją bratnią duszą. Wyszedłem z pokoju, chciałem znaleźć George'a. Liczyłem na to, że on mi pomoże. George, był w ogrodzie. Rozmawiał z Ginny, która nie wyglądała za dobrze. Podpuchnięte oczy, niedbałe ubranie, oraz jej ręce przypominające trzęsienie się ziemi. Westchnąłem tylko i podszedłem do brata.
- George, możemy porozmawiać? - spytałem cicho. Od paru dni, nie mogłem mówić normalnie jak zazwyczaj. Zdziwiłem się, wszyscy mówili tak jak powinni. Ale co mogłem zrobić?
Ten widząc w jakim jestem stanie, kiwnął głową. Rzucił Ginny ,,Trzymaj się." I skierował się ze mną do naszego pokoju. Usiedliśmy na swoich łóżkach.
- Dlaczego nic nie pamięta? - spytałem George'a po chwili. - Uderzenie nie mogło być tak silne. Nasz brat to wątły gówniarz!
- Uderzyła o blat, czego mogliśmy się spodziewać? - odparł bliźniak, zarazem pytając.
- Urazu, a nie utraty pamięci. - zdefiniowałem krótko.
- Fred, wiem, że jest ci ciężko. Kochasz ją, a ona kochała ciebie. Nic do stracenia.
- Właśnie George. Kochała, nie wiadomo czy pokocha. - szepnąłem cicho.
Teraz po stracie pamięci może być całkiem inną osobą. Kto wie czy drugi raz pokocha tego samego człowieka? Hermiona przez utratę pamięci, może zmienić wszystkie poglądy, jakie wcześniej wygłaszała. Nie musi już zatracać się w książkach, tak samo jak być nieśmiałą osobą. Mam nadzieję, że nie wpłynie to też na jej charakter. Mogłoby to poskutkować zmianą domu w Hogwarcie.
- Gdzieś w głębi na pewno coś do ciebie czuje. Musimy pomóc jej przełamać blokadę. - powiedział George, uważnie badając mnie wzrokiem. Chciał wiedzieć jak zrozumiem te słowa.
Blokadę? Czyżby George, miał na myśli, że Hermiona ta, którą tak dobrze wszyscy znamy, jest jeszcze z nami, tylko jakieś wspomnienie, myśl, lub coś niedokończonego nie pozwala jej na bycie sobą? Może gdyby pokazać jej, uświadomić jak dla nas jest ważna, wróciłaby do nas?
- Masz na myśl, że gdyby Hermiona nas bliżej poznała wszystko by wróciło do normy?
George spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem. Myślał o tym samym, ale znalazł nowy sposób.
- Tak. - przytaknął. - Jednak nie powinna poznać nas wszystkich. Na początek powinieneś być to ty. Na osobę, którą kochała zareaguje najlepiej. Potem Harry, Ron, Ginny i ja.
Na dźwięk imienia Ron zagotowało się we mnie. Ale George miał rację. Skoro nic nie pamiętała to być może Rona może uznać za przyjaciela.
- Spróbuję George. - powiedziałem i wyszedłem z pokoju, kierując się do pokoju obok.
Zapukałem cicho do drzwi. Po chwili usłyszałem ciche ,,Proszę" i już wchodziłem do środka.
Na łóżku leżała dziewczyna, o której przed chwilą rozmawiałem z George'm.
- Jak się czujesz? - spytałem podchodząc do niej.
Uśmiechnęła się i wskazała na miejsce obok siebie.
- Wszystko w porządku, nie musisz się martwić.
- Nie chcę cię męczyć, ale... Przypomniałaś sobie coś? - spojrzałem na nią, próbując wyczytać coś z jej pięknych, brązowych oczu. Na próżno.
Starałem się od nich oderwać, ale nie mogłem. To było silniejsze ode mnie. Kiedy w nie spoglądałem zawsze w nich tonąłem. Zdarzało mi się to coraz częściej, od kiedy się w niej zakochałem. Dlaczego tak się działo? Nie wiedziałem.
- Nie. Opowiesz mi coś o mnie? - spytał pośpiesznie, pełna ciekawości.
Tak to z pewnością ta Hermiona, którą znamy.
- No cóż... Jesteś inteligentna, mądra, piękna, zabawna, dowcipna, przyjacielska, ambitna, bystra, cierpliwa, czuła, kochana, delikatna, dobra, energiczna, miła, nieśmiała, niezależna od innych, obowiązkowa, odpowiedzialna, odważna, olśniewająca, pełna życia, pilna, niekiedy pewna siebie... Dużo by wymieniać. Pracowita, przyjemna, punktualność, to twoja najważniejsza cecha. Zawsze przychodziłaś na czas. Co jeszcze mógłbym o tobie powiedzieć? Rozmowna, samodzielna, niekiedy potrzebujesz czyjegoś wsparcia. Czasami myślisz tylko o dobru innych,ąż za bardzo.Skromna, słodka, stanowcza, zdarza ci się być surową osobą. Jest tego jeszcze więcej...
- Ciekawe, mów dalej. - powiedziała Hermiona i uśmiechnęła się do mnie jeszcze szerzej.
- A więc... Sympatyczna, szczera, tolerancyjna, jednakże nie do przesady. Jesteś uparta, jak postawisz na swoim to koniec. Uprzejma, urocza, urzekająca, czarująca, utalentowana. wdzięczna, wrażliwa, wspaniała, wyrozumiała.
- Dlaczego mówisz o mnie w samych superlatywach? Ani jednej wady? - spytała zaskoczona. - Piękna, kochana, olśniewająca, słodka, urocza, urzekająca, czarująca? Nie sądzę bym taka była.
- Ależ jesteś. Wiem co mówię. Większa połowa Hogwarckich chłopców, wymieni połowę twoich cech. Oczywiście w dobrym znaczeniu.
- Jak na ciebie mówię?
- Fred, Freddie. - odparłem. Czy mogło być to dla niej takie ważne?
- Więc Freddie, opowiedz mi coś o sobie. - zaskoczyła mnie. Czyżby chciała mnie bliżej poznać?
- Na prawdę muszę? - spytałem robiąc minę słodkiego psiaczka. Nie lubiłem mówić o sobie. Zawsze byłem gorszy od innych i za takiego się uważałem.
Hermiona zachichotała. W końcu uległem, pod jej błagalnym spojrzeniem.
- Cóż... W Hogwarcie uważają mnie za żartownisia, jednego z najprzystojniejszych od czasów Huncwotów. - spojrzałem na nią, z pytającym spojrzeniem. Chciałem wiedzieć czy tłumaczyć jej kim byli Huncwoci. Ona tylko kiwnęła głową, na znak, że nie. - A tak na prawdę jestem... Trochę arogancki, ciekawski, denerwujący, dowcipny, zdarza mi się bycie dumnym, urażając tym innych. Energiczny, gadatliwy, ironiczny. Muszę się wykłócać, o to co mi nie pasuje. Lekkomyślny, leniwy, zbyt pewny siebie...
Nie dokończyłem bo szatynka mi przerwała.
- Nie, wcale tak nie jest. Tutaj przede mną, jesteś skromny, mało rozmowny. Mówisz dopiero wtedy jak cię o to poproszę. Jakbyś się mnie bał, albo czekał na przyzwolenie. Skoro mówisz, że jesteś największym żartownisiem w Hogwarcie, to co prawda nie musisz być obowiązkowy, co za tym idzie oceny nie są wybitne, ale dobre. Pełen życia, przyjemny, miły. Z pewnością jesteś mądry i inteligentny, cierpliwy. Sympatyczny. Mam wrażenie, że jesteś też uparty, bo sądząc po twoim nastroju wcale być tu nie przyszedł gdyby nie ja. Mam racje?
Nie wiedziałem co jej powiedzieć. Mimo, że straciła pamięć, znała mnie na wylot. George miał rację nie wszystko jest stracone!
- Tak... Straciłaś pamięć, a jednak wiesz o mnie więcej niż własna matka.
- Mam dziwne wrażenie, że jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem. Ginny, Ron, George, nie przyszli jeszcze tutaj ani razu. Za to ty nie dajesz mi spokoju. Powiedziałeś mi, że łączy nas więcej niż tylko przyjaźń. Więc co?
Serce mi zamarło. Czy ona w ogóle straciła pamięć?! Cały czas czuję jakby była tą samą Hermioną co zawsze! Nic, a nic się nie zmieniła! Jak to możliwe, że kierując się tylko i wyłącznie wrażeniem i uczuciami potrafi powiedzieć o mnie więcej niż ja sam?! Chyba zwariowałem, ale przez to jeszcze bardziej ją kocham. Co jej odpowiedzieć? Mam powiedzieć, że jesteśmy parą, ja kocham ciebie, a ty mnie? Zbyt oklepane i zbyta banalne. Jak ona na jakąkolwiek wersje zareaguje? Mimo wszystko domaga się odpowiedzi i powinna ją znać cokolwiek się stanie.
- Zanim straciłaś pamięć, w tym samym dniu wyznałem ci miłość. Zostaliśmy parą, a potem miałaś już ten wypadek.
- Wyznałeś mi... Co? - spytała rozkojarzona i zaskoczona.
Wiedziałem, że tak się stanie.
- Miłość. Wyznałem ci miłość. I ty zrobiłaś to samo.
~*~
Cześć i czołem!
Rozdział jak obiecałam pojawił się jeszcze w tym tygodniu. Co prawda późno, ale lepiej późno niż wcale. Wyszedł mi fatalnie, zupełnie nie tak jak chciałam. Wydaje mi się krótszy niż zazwyczaj i jakże oklepany.
Pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga i zachęcam do komentowania! ;*
~Tymbarkowa
Hej!
OdpowiedzUsuńMusze przyznać, że rozdział bardzo ciekawy ale taki (według mnie oczywiście) smutny. Eh! Ile Fred się na wymieniał o zaletach Miony. Nie wydaje mi się, że opowiadanie było oklepane.Skromny Weasley tez zabawny. ( (..)"jednego z najprzystojniejszych od czasów Huncwotów.'') Dobrze, że przyznał Hermionie, że czuje jednak do niej więcej. Szkoda że przeczytałam to bardzo szybko :/ I jeszcze jedno rozdział nie jest taki fatalny, głowa do góry! Nie każdy musi być taki dobry jak poprzednie. Sugeruję wręcz, że jest bardzo dobry. Oczywiście zapraszam do siebie i dziękuję za komentarz w rozdziale :))
#Narcyza
p.s Jak bym mogła się z tobą skontaktować? Mam kilka pytań <3
Może najlepiej napisz na mojego maila: tymbarkowa0026@gmail.com
UsuńPodoba mi się twój styl pisania. Rozdział fajny, to wymienianie cech Hermiony przez Freda. Rozdział nie jest fatalny tylko super chociaż faktycznie trochę krótki. Trochę żałuje, że wcześniej nie trafiłam na tego bloga. Dziękuje za komentarz u mnie, był bardzo motywujący i m.in. dzięki niemu wreszcie się ogarnęłam. Wracając do ciebie. Bloga dodaje do obserwowanych- bezsprzecznie. Mam zamiar go czytać do końca (i postaram się w miarę regularnie komentować). Jeszcze raz dziękuję za zmotywowanie mnie.
OdpowiedzUsuń~Jess
No no, kochana! Przeczytałam całe Twoje opowiadanie i jestem zachwycona! A co do rozdziału: Fred wymieniający zalety Miony... Uśmiech nie schodził mi z twarzy! Proszę Cię, napisz kolejny rozdział, już tak długo Cię nie ma, a ja się duszę z ciekawości!
OdpowiedzUsuńP.S. Bardzo dziękuję za motywację i wskazówki. Dzięki Tobie wróciłam na bloga! Postaram się w miarę poprawić nieopublikowane jeszcze rozdziały.
Życzę weny!
Oczywiście zapraszam do mnie :)
Najlepszy rozdział <3 cudo,cudo,cudo! Taki uroczy, słodki i w ogóle wspaniały! lece czytać dalej ;)
OdpowiedzUsuń