piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 12 - " Pamiętaj, jestem przy tobie. "


Otwierałam powoli oczy. Promienie słońca, padały na moją twarz, lekko ją oświetlając. Przeciągnęłam się leniwie w łóżku i wstałam. Moja współlokatorka jeszcze spała, na łóżku Narcyzy. Tak na łóżku, mojej matki, tej prawdziwej. Wzięłam czyste ciuchy i poszłam do łazienki, która znajdowała się obok naszego pokoju. Weszłam i zamknęłam drzwi na klucz. Nie chciałam, aby ktoś niepowołany przez przypadek, otworzył drzwi i wtargnął nieproszony. Położyłam ubrania na szafce i spojrzałam w lustro. Przeraziłam się nie na żarty. Oczy podkrążone, opuchnięte i czerwone. Wzięłam głęboki wdech, jak to miałam w zwyczaju i weszłam pod prysznic. Namydliłam ciało olejkiem lawendowym. Po dziesięciu minutach tuszowałam zapuchnięte oczy. Nie chciałam aby ktokolwiek widział mnie w takim stanie. Obiecałam sobie, że nikt nie dowie się o tym, że jestem córką Malfoy'ów. Nawet moja najlepsza przyjaciółka Ginny, nie mogła o tym wiedzieć. Postanowiłam, że będę zachowywać się tak jakby nic się nie wydarzyło. Ubrałam się w bluzkę z krótkim rękawkiem w kolorze brzoskwini oraz spodenki w kolorze brązu. Na nogi założyłam neonowe czerwone trampki. Oczy pociągnęłam tuszem, a usta błyszczykiem. Byłam zadowolona z efektu pracy. Wyszłam z pomieszczenia i spojrzałam na zegarek. Była dopiero szósta rano ! O ile dobrze pamiętałam to poszłam spać o dwudziestej drugiej. Spałam tylko osiem godzin, ale najwidoczniej tyle wystarczyło. Rudowłosa dalej spała, a na jej twarzy raz po raz, pojawiał się mały uśmiech, ale jakże promienny. Za pewne śniła o chłopaku do którego wzdychała od kiedy tylko przekroczyła próg Hogwartu. Ginny obdarzyła uczuciem Harry'ego, który jak na złość nie widział, że jest w niego zapatrzona. Wyszłam cicho z pokoju i zamknęłam drzwi. Zeszłam po schodach i o dziwno zastałam tam Freda Weasleya. Opierał się o blat plecami. Jadł płatki z mlekiem. Na mój widok uśmiechnął się promiennie. 
- Czemu nie śpisz ? 
- Jakoś... Nie mogę ... - skłamałam szybko, jednak chyba się zorientował, że coś jest nie tak. 
- W porządku ? Źle się czujesz ? - spytał troskliwie. Podeszłam bliżej do niego. 
Fred widząc, że do niego podchodzę odłożył miskę i spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem. Przytuliłam się do niego a on tak po prostu zagarnął mnie, w swoje ramiona. Poczułam się bezpieczna. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Zapomniałam o wszystkich troskach i cieszyłam się chwilą. Tak bardzo potrzebowałam, tego aby on mnie przytulił, ten jego dotyk był jak... Ukojenie, dla mnie i dla mojego umysłu. Odetchnęłam głęboko. Podniosłam wyżej głowę i spojrzałam w jego oczy. Były takie brązowe i piękne. Utonęłam w nich w tym momencie. Fred patrzył w moje oczy i najwidoczniej także utonął. Gdy tak patrzyłam w jego oczy, zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam. Miłość. Tak widziałam w nich to uczucie, którego nigdy nie zaznałam. Ale czy nie błędnie odczytałam to z jego oczu ? Może chodziło o coś innego, niż o to co mi chodziło po głowie. Nie wiedząc kiedy po moim policzku spłynęła samotna łza. Ukryłam głowę w jego torsie. On poczuł, że płaczę. Otarł samotną łzę spływającą po moim policzku. 
- Czemu płaczesz ? - spytał, a ja uległam. 
Miałam nikomu nie mówić o tym, o czym się wczoraj dowiedziałam. Jednak przy nim, było jakoś inaczej. Czułam, że mam od niego wsparcie, większe nawet od Ginny. Postanowiłam wyjawić prawdę, tylko jemu. 
- Malfoy.... - powiedziałam i rozpłakałam się. 
- Skrzywdził cię ? - spytał łagodnie, jednak czułam, że jego mięśnie napinają się. Z pewnością był zły. 
- Nie. - powiedziałam i zawahałam się. Powiedzieć mu czy nie ? - Jest moim bratem. 
Spojrzałam w jego oczy, które się rozszerzyły. Było w nich widać zdziwienie. Nie dziwiłam się, przecież Fred był pewny, że jestem córką Granger'ów, a nie Malfoy'ów. 
- Hermiono... Jesteś pewna ? - spytał Fred, cały czas niedowierzając. 
- Tak. Wczoraj znalazłam mój akt urodzenia. Wszystko się zgadza. - powiedziałam i poczułam kolejną ulgę. Wyżaliłam się, jednak czy to zaakceptuje ? 
- Nie martw się, będzie dobrze. - powiedział Fred, i przytulił mnie. - Pamiętaj, jestem przy tobie. 
Wziął mnie na ręce i zaniósł do jakiegoś pokoju, którego w ogóle nie widziałam od początku pobytu tutaj. 

_____________________________________________________

Przepraszam, że taki krótki, ale mam brak weny. Niestety. Ale myślę, że będę coś powoli pisać, i w końcu wena przyjdzie. Pozdrawiam ;*


1 komentarz:

  1. Hm, rozdział bardzo fajny. Podoba mi się jak opisałaś uczucia Hermiony w związku z tą całą sprawą z Draconem. Fred jest cudowny. ;) Szkoda, że taki krótki ten rozdział, ale cóż. Czekam na następne.
    Pozdrawiam i weny. ;*

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie wiadomości, spamy zostawiajcie w zakładce " Sowiarnia " .