To co zobaczyły kompletnie zbiło je z tropu. W kuchni, przy stole siedział Syriusz Black. Hermiona spojrzała na Ginny pytającym wzrokiem, jednakże młodsza Gryfonka, tylko wzruszyła ramionami. Usiadły obok Syriusza. Nic się nie zmienił. Miał brązowe do ramion włosy, brązowe oczy, i podłużną twarz. Ubrany w brązowy garniutur w paski.
- Witaj Hermiono, witaj Ginny. - powiedział Syriusz, wymuszając sztuczny uśmiech.
- Cześć Syriusz. - powiedziałyśmy oby dwie.
- Syriusz, do kogo należy ten dom ? - spytałam i poczułam, że ulżyło mi. To pytanie bardzo mnie dręczyło.
- Do mnie. - powiedział i uśmiechnął się. - To dom moich przodków Black'ów. Z pewnością zauważyłaś zdjecia.
Pokiwałam głową a on kontynuował :
- Andromeda, Bellatrix, Narcyza to moje siostry. - powiedział beznamiętnym tonem. Najwidoczniej nie spodobało mu się to, że musi mówić o swoich siostrach.
Nie odezwałam się już ani słowem. Na obiad przyszli Ron, Fred i George. Zdziwiłam się, że nie było Harry'ego. Fred usiadł obok mnie, a George obok Ginny. Ron usiadł na prosto mnie. Nałożyłam sobie sałatki i zaczęłam ją powoli przeżuwać. Tak na prawdę nie byłam głodna. Ale wiedziałam, że pani Weasley zaraz będzie nalegać, abym cokolwiek przełknęła. Więc zmusiłam się do jedzenia. Zastanawiało mnie to, gdzie jest Harry. Zawsze schodził na posiłki, kiedy tutaj był. A może coś się stało ? A nikt nie chce nam tego powiedzieć ? Obiecałam sobie, że zapytam się o wszystko Syriusza.
Po nie długim czasie rodzina Weasley poszła na górę. Ja zostałam wraz z Syriuszem i panią Weasley. Wiedziałam, że rudowłosa kobieta może być nie zadowolona z tego, że będę wypytywać o wszystko. Jednak spodziewałam się, że nie dostanę kilku istotnych informacji. Musiałam zaryzykować i zapytać.
- Syriusz... Gdzie jest Harry ? - spytałam, jednak nie usłyszałam odpowiedzi.
Jak na zawołanie po schodach, zszedł Harry. Widać było, że był bardzo zły. Spojrzałam na niego, lecz posłał mi tylko gniewne spojrzenie.
- Harry ! Co się dzieje ?
- Zapytaj Syriusza ! - wrzasnął, a ja byłam już pewna, że coś poszło nie tak.
- Co się dzieje ? - spytałam Syriusza i dostałam odpowiedź.
- Harry musi, wrócić do swojego wujostwa. - powiedział Syriusz przez zaciśnięte zęby. Nie spodobało mu się to.
- Ale to dla jego dobra. - powiedziała pani Weasley. - Dumbledore, zdecydował, że tam będzie bezpieczny. Sam - Wiesz - Kto, nie zaatakuje go.
- A co jeśli jednak się odważy ? - spytał z podniesionym głosem jeden z Huncwotów. - Molly ! Harry będzie bezpieczniejszy tutaj !
- Nie Syriuszu ! Całkowicie się z tobą nie zgodzę ! - wrzasnęła Molly. - A ty Harry, kochaneczku pożegnaj się, potem na peron odprowadzą cię Tonks, Lupin, Arthur, oraz Kingsley. - jej ton stał się nagle bardzo miły i trochę przesłodzony.
- Dobrze. - Harry starał się być miły jednak mu to nie wychodziło.
Wstałam i podeszłam do niego. Przytuliłam i powiedziałam :
- Harry... Nie martw się, będziemy wysyłać Ci sowy...
- Hermiono, nie możemy wysyłać żadnych sów Harry'emu. Mogą zostać przechwycone. - powiedziała Molly gniewnym tonem.
Westchnęłam. Tak bardzo nie chciałam się z nim rozstawać. Byliśmy jak rodzeństwo. Przecież miał spędzać te wakacje z nami. A nie u wujostwa, które się nim nie interesowało, gardziło, poniżało. Było mi bardzo smutno.
- Nie martw się... Dam radę. - powiedział Harry i westchnął. Jemu też było ciężko.
- Wieżę. - powiedziałam i uroniłam łzę, jednak szybko ją otarłam. - Pożegnałeś się już ze wszystkimi ?
- Tak. - powiedział i usłyszałam głos pana Weasley'a.
- Harry musimy już iść.
Harry spojrzał na mnie i wyszedł z kuchni, aby pojechać na dworzec Kings Cross. Nie odzywając się ani słowem, weszłam po schodach. Było mi strasznie smutno. Przecież to miały być wakacje w wspólnym gronie ! A nie wakacje, na których nie ma Harry'ego. Martwiłam się nie tylko o to. Co jeśli napadną Harry'ego na Privet Drive 4 ? Przecież Voldemort był nieobliczalny ! Mógł zrobić wszystko. Na domiar tego, nie mogliśmy przesyłać żadnych sów Harry'emu.
Weszłam do pokoju, który dzieliłam razem z Ginny. Zastałam tam nie tylko ją, ale także bliźniaków i Rona. Wszyscy byli przygaszeni, smutni i nie odzywali się ani słowem. Dopiero kiedy usiadłam, Ginny szturchnęła mnie ramieniem.
- Możemy pogadać ? - spytała Ginny.
Kiwnęłam głową i wyszłyśmy z pokoju. Stałyśmy na korytarzu.
- Chciałam cię przeprosić. Za tamto. - powiedziała Ginny i spuściła głowę, patrząc na swoje buty.
Wtedy przypomniałam sobie, że nie pogodziłam się z Ginny ! A przecież z nią normalnie rozmawiałam, jednakże nie potrafiłam się na nią gniewać. - W porządku Ginny.
- Na prawdę ?! - krzyknęła Ginny i zawiesiła mi ręce na szyi.
- Tak. Ginny bo mnie udusisz ! - powiedziałam śmiejąc się. Razem z Ginny weszłyśmy do pokoju i usiadłyśmy koło bliźniaków.
- Hermiono, czego się dowiedziałaś ? - spytał George.
- Pamiętacie jak wczoraj przyglądałam się fotografią, w salonie ? - kiwnęli głową, więc kontynuowałam. - To siostry Syriusza. Andromeda, Bellatrix, Narcyza. Jednak z nich to metamorfolog druga to dobrze nam znana osoba, a trzecia kobieta to matka Dracona. Ten dom należy do Syriusza. Wiem również, że nie możemy wysyłać jakichkolwiek sów Harry'emu. Ktoś mógłby je przechwycić.
- Ale dlaczego, Harry musi wracać do wujostwa ! - powiedziała Ginny, nie była z tego zadowolona.
- Dlatego, że Dumbledore tak chciał. Uważa, że Harry będzie bezpieczniejszy na Privet Drive. Syriusz nie był z tego wcale zadowolony. - powiedziałam i oparłam od dłonie głowę.
- W takim razie, my powinniśmy być w Norze a nie tutaj. - powiedział George.
- Ty nie nie rozumiesz George. - powiedziałam kręcąc przecząco głową. - Najprawdopodobniej, nie bylibyśmy już bezpieczni w waszym domu. Mogliby nas dopaść śmierciożercy, a zwłaszcza Harry'ego. Dumbledore chce aby był bezpieczny ponieważ, Sami - Wiecie - Kto, będzie chciał go zabić. Chciał to już zrobić, podczas Turnieju.
George pokiwał głową, jednak nie byłam pewna czy zrozumiał. Jednak po chwili pokiwał zrozumiale głową.
- A więc nie pozostaje nam nic innego, jak iść do Syriusza i wyciągnąć od niego coś więcej. - powiedział Fred i ruszył do drzwi.
Zeszliśmy wszyscy na dół. Przy stole siedział Syriusz i pił kawę. Usiedliśmy przy stole, patrząc na Syriusza.
- Przyszliście bo chcecie się co nieco dowiedzieć ? - Huncwot, odgadł nasze myśli. - Niestety mogę wam powiedzieć tyle, że zostajemy tu do końca wakacji. W Norze nie bylibyśmy już bezpieczni. A Harry, najwidoczniej musiał wrócić do, wujostwa.
- Syriusz... A może coś więcej ? - spytała z nadzieją w głosie Ginny.
Syriusz rozejrzał się, po pokoju. Najwidoczniej, patrzył czy kogoś tu nie ma. Na pewno chodziło mu o Molly, która była przeciwna temu, abyśmy się czegokolwiek dowiedzieli.
- Słuchajcie mnie uważnie. Lord Voldemort... - wzdrygnęliśmy się wszyscy na imię, najpotężniejszego czarodzieja, Czarnego Pana. - próbuje odbudować swoją armię. Chce zabić Harry'ego. W końcu to on przeszkodził mu w dotychczasowych planach. Więcej nie mogę wam powiedzieć.
Westchnęliśmy, to było niewiele. Ale zawsze coś. Postanowiłam, że zapytam Syriusza o portret, który dzisiaj oglądałam. Fred i George oraz Ron i Ginny wstali. Ponagliłam ich, i powiedziałam bezgłośnie : " Zaraz przyjdę ". Rodzeństwo Weasley wspięło się po schodach, a ja zapytałam się Syriusza :
- Syriusz... Kto jest na tym portrecie. - wskazałam na portret, na którym była dziewczyna, tak bardzo podobna do mnie.
- To jest córka Narcyzy i Lucjusza, a zarazem siostra Draco. Zaginęła gdy miała trzy lata. Nigdy jej nie odnaleziono. Jest bardzo podobna do ciebie. - powiedział na jednym wydechu i zaczął mi się przyglądać badawczo.
- Może i jest ale... Już nie ważne... - powiedziałam i wbiegłam po schodach.
Była bardzo podobna do mnie, jednak to nic jeszcze nie znaczyło. Ja miałam na nazwisko Granger i miałam biologicznych rodziców. Pochodziłam z rodziny mugoli, nie byłam ani trochę spokrewniona z Malfoy'em. On uważał mnie za szlamę, a ja jego, za arystokratycznego dupka ze Slytherinu. Zawsze mi dokuczał i upokarzał, jednak ja odpłacałam mu tym samym. Nie był z tego zadowolony, wręcz nawet wściekły, lecz mnie to nie obchodziło. Postanowiłam, że przestanę o tym myśleć. W końcu mógł być to przypadek, ale czy na pewno ?
Weszłam do pokoju i opadłam na łóżko. W pokoju nikogo nie było, więc mogłam w spokoju pomyśleć. Dzisiaj miałam spotkać się z bliźniakiem w jego pokoju, o dziewiętnastej. Nie chciałam się z nim spotkać, lecz nie umiałam odmówić. W końcu był przy mnie, kiedy wszyscy mnie zostawili. Był przy mnie razem z Harrym. W duchu dziękowałam mu za to, nie czułam się wtedy samotna. Postanowiłam, że pójdę o dziewiętnastej na spotkanie. Jednak wciąż nie dawała mi spokoju sprawa, z córką Narcyzy. Byłam do niej tak bardzo podobna. Czyżby to było możliwe, że jestem siostrą Dracona ? Nie chciałam w to za bardzo wierzyć, lecz moja mama i tata, nie wspominali nic o tym, jaka byłam jak byłam mała. Nie wspominali nic o mnie jak miałam 3 lata. Zaczęli mówić, jaka byłam mając 4 lata. Zdziwiło mnie to, ale pomyślałam wtedy, że po prostu nie pamiętają. Przecież mieli do tego prawo. A teraz ? Zaczęłam podejrzewać, że nie mówili mi tego tylko dlatego, że mnie adoptowali, albo znaleźli jak miałam 3 latka. Nie pokazywali mi zdjęć z porodu mamy, albo moich pierwszych chwil życia. I jeszcze mój pierwszy list z Hogwartu. Inni mugole też go dostawali, jednak teraz nawet to wydawało mi się dziwne.
Dopiero teraz spostrzegłam, że ten pokój należy do Narcyzy i Andromedy. Na ścianach, były napisane ich imiona. Obok mojego łóżka był napis : Andromeda. A tam gdzie łóżko Ginny napis : Narcyza. Wstałam i podeszłam do szafki, i otworzyłam ją. Może znajdę jakieś dokumenty, poświadczyły by o zaginionym dziecku ? Zaczęłam przeszukiwać szafkę, w razie czego trzymając różdżkę w dłoni. Tak na prawdę nie wiedziałam, czego się mogę spodziewać po tym domu. W szafce były jakieś papiery, pożółkłe, pomięte, ale dało się z nich odczytać potrzebne informacje. Były tam akty urodzenia, Narcyzy, Andromedy, Bellatrix, Syriusza. Otworzyłam pierwszy z nich.
Narcyza Lillien Black
ur. 5 listopada 1973 roku w Świętym Mungu.
Nic więcej nie było podane, więc wzięłam kolejny akt.
AKT URODZENIA
Andromeda Victoria Black
ur. 18 czerwca 1975 roku w Świętym Mungu.
Kolejny akt urodzenia był identyczny jak dwa poprzednie.
AKT URODZENIA
Bellatrix Anie Leastrange.
ur. 22 grudnia 1974 roku w Świętym Mungu.
Teraz, pozostał mi już tylko jeden akt do przeczytania. Zdziwił mnie fakt, że było tam tylko pełne imię i nazwisko Syriusza.
AKT URODZENIA
Syriusz Norbert Black
ur.
Nie było daty urodzenia. Zdziwiło mnie to bardzo, ponieważ we wszystkich aktach urodzenia, zawsze zawarta była data i miejsce. Może Syriusz został adoptowany ? Szybko odpędziłam od siebie te myśli i spostrzegłam, że w ostatniej szufladzie leży kilka kartek papieru. Serce zabiło mi mocniej, sięgnęłam drżącą ręką po zwój i już po chwili go czytałam.
Mamo,
twoja ukochana, wnuczka zaginęła. Jest nam strasznie smutno i przykro. Wiemy, że chciałabyś aby przyjechała do ciebie na święta Bożego Narodzenia. Będziemy jej szukać, chociaż wiemy tyle, że porwali ją mugole. Draco nie może się pozbierać, obwinia się o to, że jej nie upilnował chociaż to nie była jego wina.
Ps. Nie martw się, Hermionka szybko się znajdzie. Dołączam ci jej, zapasowy akt urodzenia.
Narcyza
Wzięłam głęboki wdech. A więc ta dziewczyna z portretu, miała na imię Hermiona. Teraz chwila prawdy, jeśli na tym akcie będzie data identyczna i reszta będzie się zgadzać, to oznacza, że mogę być siostrą Malfoy'a... Ale czy to nie zbieg okoliczności, że zaginiona siostra Ślizgona ma na imię tak samo jak ja i jest diabolicznie do mnie podobna ? Otworzyłam akt, jeszcze raz zaczerpując głęboko powietrza.
Hermiona Jean Malfoy
ur. 18 maja 1998 roku w Świętym Mungu.
Zaginęła dnia : 23 stycznia 2001 roku, w nieznanych okolicznościach. Najprawdopodobniej, została porwana z kołyski, z posiadłości Malfoy Manor.
Obecne miejsce zamieszkania : -----
Odetchnęłam z ulgą. Być może nie jestem córką Malfoy'ów, tak jak przypuszczałam. Spojrzałam jeszcze raz na szafkę i zobaczyłam, że jest tam jeszcze jeden akt urodzenia. Wzięłam go, pełna obaw. To co zobaczyłam było dla mnie prawdziwym szokiem.
MUGOLSKI AKT URODZENIA
Hermiona Jean Granger
ur. 18 maja 1998 roku w Londynie w Szpitalu " Bielański "
Córka Narzyzy Lillien Black - Malfoy oraz Lucjusza Fabiana Malfoy.
Rodzeństwo : Draco Malfoy.
Obecnie zamieszkuje : U państwa Granger'ów, w Londynie. Ul. Rose Street 21.
Rozpłakałam się. Wrzuciłam pośpiesznie akty urodzenia i zamknęłam z hukiem szafkę. Położyłam się na łóżku i w jednej sekundzie postanowiłam, że nikt się nie dowie o tym, że jestem córką Malfoy'ów. Moje życie jest takie jak powinno być. Nie chcę nic zmieniać a tym bardziej, być córką Narcyzy i Lucjusza. Z pewnością musiałabym zostać sługuą Czarnego Pana. Nie chce tego, pragnę być dobrym człowiekiem. Nie mogę dopuścić do tego aby, ktoś z rodziny Weasley'ów dowiedział się o tych aktach. Postanowiłam, że spalę je jutro, przy najbliższej okazji. Najbardziej bałam się tego, że po tym jak się dowiedzą stracę moich najlepszych przyjaciół. Tak jak to było kiedyś. No nie kiedy, tylko tydzień temu. Malfoy dodał eliksiru do dyniowego soku, a moi przyjaciele zwariowali na punkcie, czystości krwi. Później dziwna rozmowa, Draco z Ginny. Rudowłosa najwyraźniej nie chciała wypić eliksiru, tylko... Jakiego ? Może Draco, dowiedział się o tym, że jestem jego siostrą ? I chciał odizolować wszystkich ode mnie, aby móc mi wszystko powiedzieć ? Postanowiłam, że zbadam to w najbliższych dniach. Nagle nie wiadomo skąd, poczułam, że moje powieki są ciężkie. Poddałam się i zasnęłam oddając się, w Objęcia Morfeusza.
♣.♣.♣
Siedziałem w pokoju wraz z Georgem. Mój brat pisał jakiś list, najprawdopodobniej do Angeliny. Chciałem podpatrzeć, co do niej pisze jednak bliźniak, co chwilę zatykał kartkę ręką. Bezradny wyszedłem z pokoju. Postanowiłem, że odwiedzę Hermionę, o ile dobrze się orientuję, powinna być w pokoju razem z Ginny. Uchyliłem drzwi, gdyż nikt nie odpowiedział na moje pukanie. Hermiona leżała na łóżku, spała. Podszedłem do niej i odgarnąłem kosmyk, z jej włosów. Oczy miała czerwone, z pewnością płakała. Przykryłem ją kocem i szepnąłem : " Kocham cię Hermiono ". Wyszedłem zostawiając, moją sympatię w pokoju, pogrążoną w śnie.
______________________________________________________
No macie rozdział 11 ♥
Krótki mi wyszedł, ale po części jestem z niego zadowolona .
Komentujcie.
Dziękuję Crystaleth, za komentowanie i podtrzymanie mnie na duchu ♥
Dedykuję jej ten rozdział :)
Od tej pory, rozdziały będą, z tytułami .
;* Tymbarkowa .
Przepraszam, że komentuje dopiero teraz, ale wcześniej nie miałam za bardzo czasu. Rozdział wyszedł Ci całkiem fajnie. Podoba mi się długość no i są opisy. Za to masz duży plus. ;) Mogłabyś jeszcze wyjustować tekst. Wyglądałoby o wiele lepiej. Dobrze, że się wreszcie Miona pogodziła z Ginny. Szkoda jednak, że Harry musi wracać do Dursleyów. ;/ W końcu wyjaśniło się coś odnośnie portretów. To knucie Dracona musiało mieć rzeczywiście coś wspólnego z tym, że Miona jest jego siostrą. Dziwi mnie jednak, że skoro na karcie są napisane wszystkie dane o Hermionie to Lucjusz i Narcyza jej nie odszukali i nie zabrali do siebie. Mam nadzieję, że wszystko się odnośnie tego wyjaśni. George i Angelina <3 Śliczna końcówka. Fred to słodziak ;D Dziękuje za dedykację, bardzo mi miło. ;*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło i weny życzę.
c.
Dziękuję za komentarz :)
OdpowiedzUsuńPostaram się zrobić to co napisałaś, ba zrobię to na pewno.
Tobie też Crystaleth, życzę weny i czekam na kolejny .