Chodziłam w te i spowrotem, po całym pokoju. Reszta przyjaciół, siedziała na podłodze, nie odzywając się. Oddychałam ciężko i szybko. Nie mogłam poukładać myśli, bałam się. Sama nawet nie wiedziałam, czego tak na prawdę się obawiam. Może tego, że nie wiedziałam gdzie jest siostra Harry'ego? Nigdy w życiu jej jeszcze nie widziałam, jednak chciałam ją poznać. Z pewnością byłaby podobna do Harry'ego. Czarne włosy, zielone oczy? A może inaczej? Ciekawe czy miała okulary. Jednakże, teraz zastanawiało mnie to gdzie jest? Czy grozi jej niebezpieczeństwo?
- Musimy ściągnąć tutaj, Harry'ego. - powiedziała Ginny, łamiącym się głosem. Martwiła się o Wybrańca tak samo jak, o jego siostrę.
- Ale jak? Ginny, przecież wiesz, że Harry musiał zostać na Privet Drive! - powiedziałam, obruszona.
- Poprosimy mamę. - gdy to wymawiała, spojrzała wymownie na bliźniaków oraz Rona i wskazała na nich palcem. - Wy mi oczywiście pomożecie!
- My?! - obruszyli się bliźniacy, a Ron miał niezadowoloną minę. - Ty to, siostrzyczko powinnaś załatwić!
- Ja?! - krzyknęła Ginny.
- Stop! - wrzasnęłam, a wszyscy spojrzeli na mnie pytającym wzrokiem. - Wiem, że nikt z was, nie jest zainteresowany, aby Harry tutaj przyjechał. Ale moje zdanie też się liczy, prawda?! A więc, mam wam do powiedzenia coś ważnego! Harry, tutaj przyjedzie, a o to się nie musicie martwić, kto go tutaj ściągnie! Ja to załatwię.
Odetchnęłam, bo nareszcie po części powiedziałam, co mi leżało i ciężyło na duszy. Wszyscy patrzyli na mnie, jakby się przesłyszeli. Wpadłam w prawdziwą furię. Nie czekając, na jakąkolwiek odpowiedź, wyszłam trzaskając drzwiami. Postanowiłam, że zejdę na dół i powiem co myślę.
W salonie, było dużo członków Zakonu Feniksa. Kiedy spostrzegli, że tutaj jestem, spojrzeli na mnie wzrokiem godnym bazyliszka, jednak kiedy weszłam pewniej ich spojrzenia stały się łagodniejsze.
- Dziecko! Mamy zebranie, co ty tutaj robisz?! - krzyknęła Molly.
- Musicie ściągnąć tutaj Harry'ego. On nie zasługuje na takie traktowanie! Powinien wiedzieć. - powiedziałam na jednym wydechu, łamiącym się głosem.
Molly spojrzała na mnie. Miałam wrażenie, że nie było to miłe spojrzenie.
- Hermiono, idź na górę. - powiedziała Molly władczym tonem i wskazała palcem w kierunku schodów.
Nie miałam wyboru, powlokłam się na górę.
______________________________________________
Słabo, wiem. Do tego krotki, ale na prawdę nie mam weny i czasu :( Przepraszam i pozdrawiam wszystkich tych, których te wypociny czytają .
Molly spojrzała na mnie. Miałam wrażenie, że nie było to miłe spojrzenie.
- Hermiono, idź na górę. - powiedziała Molly władczym tonem i wskazała palcem w kierunku schodów.
Nie miałam wyboru, powlokłam się na górę.
______________________________________________
Słabo, wiem. Do tego krotki, ale na prawdę nie mam weny i czasu :( Przepraszam i pozdrawiam wszystkich tych, których te wypociny czytają .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wszelkie wiadomości, spamy zostawiajcie w zakładce " Sowiarnia " .