Minęliśmy pierwsze piętro i znaleźliśmy się na drugim. Długi korytarz, koloru czerwonego, raził w oczy. Weszliśmy do pierwszego pokoju po prawej stronie. Granatowy pokój jak każdy, który tutaj się znajdował. Jedno łóżko stało w kącie pokoju, komoda, szafa i na prosto drzwi duże okno. Podeszłam do niego i rozsunęłam zasłony. Od razu zrobiło się jaśniej. O dziwo w tym oknie, było widać spacerujących ludzi po ulicach. Westchnęłam i oparłam się rękami o parapet. Był brudny i zakurzony, jednak nie przeszkadzało mi to. Chciałam wyjść do ludzi, zaczerpnąć świeżego powietrza, a tymczasem siedzieliśmy tutaj jak w klatce ! Czemu nas tutaj sprowadzili ? Przecież w Norze byliśmy też przed Turniejem Trój Magicznym, pojechaliśmy na Mistrzostwa Świata w Quidditchu i tam zaatakowali Śmierciożercy. Dlaczego w zeszłe wakacje, nie przyjechaliśmy tutaj po mistrzostwach ? Przecież, równie dobrze, moglibyśmy być ponownie zaatakowani. Nic nie rozumiałam. Do tego doszedł jeszcze, nagły wyjazd Harry'ego z Grimmauld Place 12. Dumbledore, uważał, że bezpieczniejszy będzie u mugoli. Ale dlaczego ? Przecież dom był zamaskowany i nie do zlokalizowania, przez Śmierciożerców. Cóż, chyba trzeba było się pogodzić, z tym, że dyrektor Hogwartu, tak zadecydował. Ostatni raz spojrzałam w okno i odwróciłam się w stronę Freda. Myślałam, że zaczął już sprzątać, jednak on, położył się na zakurzonym łóżku. Podeszłam do niego i lekko go szturchnęłam. Ten spadł z kanapy, z głośnym hukiem. Zdezorientowany popatrzył na mnie. Śmiałam się, nie wiadomo dlaczego.
- Panno Granger, wie pani, że zapłaci mi za to! - powiedział i podniósł się z podłogi.
Zaczęłam uciekać, a on gonił mnie po całym pokoju. Śmiałam się, tak bardzo, że złapała mnie kolka. Zwolniłam, a on to wykorzystał i złapał mnie w pasie. Podniósł mnie lekko do góry, tak jakbym, ważyła tyle co i piórko. Uśmiechnął się szelmowsko, a ja zachichotałam. Zaczął się obracać, wirować po całym pokoju. Zaczęłam piszczeć, z przerażenia. Bałam się, że mnie upuści, albo upadniemy na podłogę. Rzeczywiście, tak się stało. Fred, potknął się. Upadł na podłogę z głośnym trzaskiem, a ja pisnęłam i upadłam na niego. Jeknął tylko, ponieważ musiał go zaboleć upadek na podłogę, jak i ja upadłam na niego.
- Zwariowałeś ?! Mogło ci się coś stać ! - krzyczałam i waliłam do pięściami po klatce piersiowej.
- Spokojnie. - odparł tylko, i podniósł mnie.
Trzymał mnie w tali, a kiedy stanęłam na nogi, podrzucił mnie, i złapał. Pisnęłam i zamknęłam oczy. Przestraszyłam się nie na żarty. Pomyślałam, że znowu rąbiemy o podłogę, a tym razem to by się źle skończyło. Jednak, nic takiego się nie stało. Jego silne, męskie ręce, spoczywały na moich biodrach. Trzymał mnie tak już kilka minut, jakbym ważyła tyle co i piórko.
- Możesz mnie już postawić ? - spytałam. Dalej miałam zamknięte oczy.
Kiedy poczułam twardy grunt pod nogami, otworzyłam oczy i poszłam po płyn i ścierkę, aby wytrzeć kurze.
- Ty umyj podłogę. - powiedziałam i zabrałam się do pracy.
Wytarłam parapet, przyglądając się oknie. Tylu ludzi spacerowało, nie martwiąc się o nic, a my sprzątaliśmy zaknięci w domu, bez żadnego kontaktu. Nawet do Harry'ego nie mogliśmy napisać ! Wytarłam też szafkę, komodę, oraz umyłam okno. Stało się teraz przejrzyste i wyraziste. Obraz był lepszy, jaśniejszy. Odwróciłam się na moment i spostrzegłam, że Fred, myje podłogę, tylko jakoś mu to nie wychodzi. Podeszłam do niego i wzięłam mopa.
- Musisz to odsączyć z wody. - powiedziałam i odsączyłam mopa z wody.
Uśmiechnął się do mnie delikatnie i kontynuował pracę. Ja natomiast, odkurzyłam łóżko. Przyszła pora na zasłony. O dziwno kiedy zdjęłam zasłony, nie było tam żadnych bahanek. Kiedy skończyliśmy pracę w pierwszym pokoju, przeszliśmy do drugiego. Pokój ten był identyczny jak poprzedni, tylko nie było w nim okna. Było ciemno, a do tego jeszcze światło wysiadło.
- Lumos. - szepnął bliźniak.
W pokoju pojawiło się małe światło.
- Nie mówiłeś, że masz różdżkę. Mama wam ich nie zabrała ? - spytałam łypiąc na niego groźnie.
- Powiedziała nam, że różdżkami możemy tylko zapalać światło, nic po za tym. - starał się uśmiechnąć, ale na jego twarzy pojawił się grymas.
Tak jak w poprzednim pokoju, wytarłam kurze i poodkurzałam. Bliźniak umył podłgę i zdjął zasłony. Wydawało nam się, że szybko skończyliśmy, jednak moją uwagę przykuło coś jeszcze. Na podłodze, leżał stos kartek. Podniosłam je i zaniosłam do siebie do pokoju. Nie zwróciłam uwagi na bliźniaka. Chciałam sprawdzić co jest w tych aktach. Usiadłam no swoim łóżku i pierwsze co przykuło moją uwagę, to nazwisko Potter. Był tam wycinek z gazety o śmierci Potterów. Kilka informacji i nic po za tym. Później zobaczyłam akt urodzenia mamy Harry'ego i jego ojca. Znalazłam również akt urodzenia Harry'ego, a nawet jego... Siostry ?! Czyli Harry miał siostrę ?! Otworzyłam szybko akt i zaczęłam czytać.
Akt urodzenia
Victoria Izabella Potter
ur. 31 lipca 1980 roku w Świętym Mungu.
Bliźniaczka Harry'ego Pottera.
Oddychałam ciężko. Harry miał siostrę ?! Była jego bliźniaczką, a on nic o tym nie wiedział. Przecież, urodziła się tego samego dnia co on ! Ale czemu nie ma jej tutaj z nami teraz ?! A może jest w Hogwarcie, a nawet w Gryffindorze, tylko my nigdy jej nie widzieliśmy ?! Czemu Harry nie pamiętał, że ma siostrę ?! To wszystko nie trzymało się kupy. Przecież, by pamiętał, tak ważne zdarzenie. Postanowiłam, że napiszę do niego później, a tym czasem zawiadomię Zakon. Może, coś o niej wiedzą ? Zeszłam na dół, z aktem urodzenia. Pani Weasley, krzątała się po kuchni.
- Pani Weasley, muszę coś pani powiedzieć. - powiedziałam, niespokojnym głosem.
- Coś się stało, kochanieńka ? - spytała pani Weasley.
- Harry ma siostrę. - powiedziałam na jednym wydechu.
Molly spojrzała na mnie, jak na wariatkę. Nie dziwiłam się jej. Przecież była pewna, że Harry jest jedynakiem. Podałam jej akty a kiedy je przeczytała, jej oczy rozszerzyły się do rozmiarów tłuczka.
- Gdzie to znalazłaś ? - spytała Molly. Była przestraszona.
- W pokoju w którym sprzątaliśmy. - powiedziałam, oddychając głęboko.
- Muszę zwołać zebranie Zakonu. Idź do pokoju ! - powiedziała Molly prawie krzycząc.
Wbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi do pokoju bliźniaków.
- Puka się ! - powiedział oburzony George.
- Harry ma siostrę ! - powiedziałam, oszołomiona.
- Co ?! - wybuchnęli bliźniacy, nie kryli zdziwienia.
- Znalazłam akty urodzenia ! Wasza mama zwołuje zebranie Zakonu ! - powiedziałam i wybiegłam, szukać Ginny.
Wpadłam na nią na korytarzu. Była cała w skowronkach, jednak kiedy zobaczyłam moją minę, zbladła.
- Hermi, co się stało ?
- Harry ma siostrę. Znalazłam akty urodzenia. Twoja mama zwołuje zebranie Zakonu. - powiedziałam na jednym wydechu. Zaczęłam głośno dyszeć.
- Pójdę po Rona ! Ty idź do bliźniaków.
Ginny, pobiegła do pokoju Rona. Ja natomiast skierowałam sie do pokoju bliźniaków. Weszłam do ich pokoju zapominając o pukaniu, jednak nikt się już nie odezwał. Po chwili przyszła Ginny z Ronem.
♣.♣.♣
Nowy rozdział jest :) Mam nadzieję, że się podoba. Musiałam dodać nową postać, ponieważ moje opowiadanie musi być różnorodne. Wena jest i mam nadzieję, że nie przeminie.
Pozdrawiam :)
Rozdział naprawdę świetny i pomysłowy! :3
OdpowiedzUsuńZnalazłoby się parę powtórzeń, ale to przecież nic wielkiego :D
Informacja, że Harry ma siostrę?
No proszę, ciarki na całym ciele!
Scena z Fredem i Hermi słodka <3
Już nie mogę się doczekać kolejnego wpisu!
Życzę ci masy weny i pozdrawiam!
~ Kathie <3
Przepraszam, że komentuje dopiero teraz, ale wcześniej nie miałam za bardzo czasu. Rozdział bardzo fajny. Myślę, że wprowadzenie nowej postaci - na dodatek siostry Pottera było fajnym pomysłem. Nie mogę się doczekać kiedy będzie wiadomo o niej coś więcej. Czekam na dalsze rozdziały. Weny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*