Na drzwiach pokoju był napis : " Dla mojej jedynej córki ". Zastanawiałam się o którą córkę chodzi. Może o Andromedę ? Była taka ładna i wyglądała na bardzo uporządkowaną i rozsądną. Równie dobrze, mogła to być Bellatrix, albo Narcyza. Czyżby kobieta, która jest tak oddana Czarnemu Panu, była najlepszą córką ? A może nie chodzi o żadną z trzech kobiet, które były na tutejszych fotografiach ? Rudzielec otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Kolor ścian był fioletowy, co zdziwiło mnie bardzo. Stało tam łóżko, toaletka i wielka szafa. Meble były koloru brązowego, jedynie toaletka była biała. Gdy tak przyglądałam się temu tajemniczemu miejscu, stwierdziłam, że przypomina mi mój pokój. Lubiłam kolor fioletowy i biały. Była to idealna kompozycja. Właśnie takie kolory miałam w swoim pokoju. Nad łóżkiem był wielki, rozłożysty baldachim. Nie daleko stała toaletka. O dziwno była tutaj też kanapa, na której usiedliśmy. W pokoju stała również komoda, a na niej... Chwileczkę ? Czy to byłam ja ?! Tak na tych portretach byłam ja, jako mała dziewczynka. Odetchnęłam głęboko. Te wszystkie zdjęcia sprawiały mi ból. Dlaczego akurat ja musiałam mieć takiego pecha ? Zawsze myślałam, że jestem wychowana w mugolskiej rodzinie, mam wspaniałych rodziców, dom w którym czułam się bezpiecznie i miłość od opiekunów. Tylko zastawiałam się dlaczego nikt mi o tym nie powiedział ? Przecież, mam już 15 lat. Zrozumiałabym, chociaż byłoby mi ciężko. Nie każdy, dowiaduje się, że ma innych rodziców. A zwłaszcza takich, którzy służą Voldemortowi. Gdyby teraz zastanowić się jakby wyglądało moje nowe życie, załamałabym się. Ciocia Bellatrix, wariatka, która zrobiłaby wszystko dla Czarnego Pana, ma fioła na punkcie czystości krwi, nienawidzi szlam. Ciocia Andormeda, którą znam tylko z obrazka. Wygląda na miłą, ale należy do rodziny Black'ów, pozory mogą mylić. Syriusz Black, chrzestny Harry'ego, był bardzo miły i należy do Zakonu Feniksa. Jedyny normalny. Mama Narcyza, oddana Czarnemu Panu, kocha swojego syna Dracona ponad życie. Lucjusz Malfoy, ten cholerny arystokratyczny dupek, który widzi czubek własnego nosa. No i brat Draco. Z niego też jest niezłe ziółko, nienawidzi szlam, taki sam jak jego ojciec. Reszty rodziny nie znam i nie chcę poznać. Wykorzystaliby fakt, że przyjaźnię się z Harrym. Nie chciałabym, aby został zaprowadzony do Voldemorta i zabity, na moich oczach. To by było zbyt przerażające i tragiczne. Nie wybaczyłabym sobie tego do końca życia. Po głęboki przemyśleniach i obejrzeniu zdjęć, stwierdziłam, że ten pokój należy do mnie. Napis na drzwiach, był od Narcyzy dla mnie. Byłam jej jedyną córką i nadal jestem, co oznaczało, że jestem czystej krwi, a do tej pory uchodziłam za mugola. Ostatnio nawet Draco, przestał mnie nazywać szlamą. Powodem tego, było to, że dowiedział się. Tylko jak ? Akty urodzenia były tutaj. Zaraz ! Akty urodzenia ! Miałam je spalić, kiedy tylko się obudzę. Teraz jednak przełożyłam to na inną chwilę. Skoro akty były tutaj, a Draco dowiedział się, to kto mu o tym powiedział ? Pamiętam, że kiedy czytałam akty, znalazłam list od Narcyzy do jej mamy. Było w nim napisane, że Draco cierpi i obwinia się za to co się stało. Ale, na pewno pamiętałby takie zdarzenie. Może użyli zaklęcia Oblivate ? Wszystko było możliwe.
Spojrzałam na Freda. Siedział obok mnie i rozglądał się po pomieszczeniu. Najwidoczniej, jeszcze nie zauważył, że na zdjeciach jestem ja, we własnej osobie.
- Fred. Wiesz kto jest na zdjęciach ? - postanowiłam przerwać ciszę.
Kiedy pokiwał przecząco głową, wykrztusiłam z siebie : - Ja.
Spojrzał na mnie, a jego oczy gwałtownie się rozszerzyły. Jego usta lekko się rozchyliły, spoważniał jeszcze bardziej, niż przedtem. Objął mnie ramieniem, a ja położyłam głowę na jego torsie. Był dla mnie wsparciem, za które w duchu mu dziękowałam. Słyszałam bicie jego serca. Kołatało spokojnie i rytmicznie. Słychać miarowe bicie, zasnęłam oddając się w objęcia Morfeusza.
♣.♣.♣
Obudziłam się w nieznanym mi pokoju. Ściany były koloru granatowego. W pokoju było duże okno, zasłonięte czarnymi zasłonami. Dwa łóżka, na jednym z nich leżałam ja, drugie zaś, było puste. Dwie komody i dwie szafy, były w kolorze ciemnego brązu. Nie było tu żadnej toaletki, ani lusterka, więc był to pokój chłopców. Zastanawiało mnie tylko jedno. Czy Syriusz miał brata ? Bo być może, był to jego pokój. Na komodzie, leżały Bombonierki Lesera i Uszy Dalekiego Zasięgu i wiele innych wynalazków. Znajdowałam się w pokoju bliźniaków Weasley. Wstałam i podeszłam do dużego okna. Odsunęłam zasłony, ale nic nie zobaczyłam. Okno może i było, ale nic w nim nie było widać. Tak jakby było zaczarowane. Westchnęłam i zasłoniłam okno. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Na przeciwko był pokój, który dzieliłam razem z Ginny. Współlokatorki nie było, za co podziękowałam w duchu. Otworzyłam szafkę, która stała przy łóżku rudowłosej i wyjęłam akty. Tak jak sobie obiecałam, spalę je. Jednak musiałam poczekać na Freda, ponieważ może już używać czarów, poza Hogwartem. Odetchnęłam i włożyłam akty do półki. Nie było sensu na niego czekać, mógł się zjawić w każdej chwili. Zeszłam na dół do kuchni, starając się nie obudzić portretu pani Black. Stara kobieta o czarnych włosach, które już powoli siwiały. Do złudzenia przypominała mi Narcyzę i Bellatrix, natomiast wcale nie była podobna do Andromedy, a przecież to była jej córka. W kuchni była pani Weasley, Arthur oraz ich córka, Ginny. Uśmiechnęłam się do niej pogodnie, a ona odpowiedziała mi tym samym.
- Dzień Dobry ! - powiedziałam radośnie, mimo strasznej prawdy, której dowiedziałam się nie dawno.
- Och, dzień dobry, kochana ! Siadaj. - powiedziała pogodnie Molly i wskazała ręką na jedno z krzeseł.
Usiadłam i wzięłam do ręki tosta. Zaczęłam go powoli przeżuwać. Do szklanki nalałam soku dyniowego. Siedziałam obok rudowłosej osóbki, która była bardzo uśmiechnięta. Wyglądała jakby wypiła Felix Felicis. Może dostała list od Harry'ego ? Przecież byli w sobie zakochani, a nikt nie potrafił zrobić pierwszego kroku. Pasowali do siebie, jak nikt inny. Westchnęłam cicho, gdy po schodach zeszli bliźniacy. Fred nie wyglądał na szczęśliwego, a Geroge wręcz przeciwnie. Fred usiadł obok mnie, a jego brat obok jego. Szturchnęłam bliźniaka łokciem i uśmiechnęłam się. Widząc, że wszystko jest w porządku, on odwzajemnił gest.
- Dzieciaki dzisiaj sprzątamy. - oznajmiła pani Weasley. Słychać było ciche pomruki niezadowolenia. - Ginny pomożesz mi w kuchni, Ron będzie sprzątał z Georgem, a Fred z Hermioną.
Uśmiechnęłam się na myśli, że będę mogła sprzątać z bliźniakiem. Ginny napewno zadręczałaby mnie pytaniami, na temat tego, dlaczego jestem taka smutna. Co jak co, ale Ginny umiała wydusić prawdę z człowieka.
- Ale mamo ! - zaprotestowała Ginny, wielce oburzona. - Chciałam sprzątać z Hermioną !
- Bez dyskusji, Ginny. Jesteś mi potrzebna tutaj. - odpowiedziała Molly władczym tonem. - Ron i George, posprzątacie salon, hol, natomiast Fred i Hermiona, dwa pokoje na drugim piętrze. Jutro posprzątamy dalszą część. Wszystko co jest potrzebne wam do sprzątania, czeka w pokojach.
Wstaliśmy niechętnie. Razem z Fredem poszłam na górę, na drugie piętro. Zapowiadał się dość ciekawy i pracowity dzień. Chociaż z bliźniakiem, mogło być na odwrót.
♣.♣.♣
Rozdział jest, gotowy. Wena po części wróciła. Mała Rewolucja na blogu została zakończona, chociaż jeśli widzielibyście gdzieś jakieś błędy, proszę pisać w komentarzach. Na pewno je poprawię. Dodałam też nowe zakładki, w których moglibyście znaleźć mnie na innych portalach, lub się ze mną skontaktować. Bardzo proszę, jeśli zauważycie jakieś błędy, piszcie w komentarzu. Jest to dla mnie bardzo ważne. Dziękuję Crystaleth, za miłe słowa :)
Jak prosiłaś, tak też wpadłam ^^
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo mi się podobał, był bardzo pomysłowy i niesamowity! Gratuluję ci, wywarłaś na mnie spore wrażenie! :D Proszę, informuj o kolejnych notkach, bo nie mogę się doczekać :D
Pozdrawiam <3
Kath .
nn [story-out-of-this-world]
Pokój zostawiony przez Narcyzę dla Hermiony to miła niespodzianka. :) Ale najważniejsze, że Miona ma oparcie w Fredzie, który jest wspaniały. No i oczywiście nie ma za co.
OdpowiedzUsuń