poniedziałek, 15 lipca 2013
Rozdział 9 - " Spojrzała w jego oczy i stwierdziła, że mogłaby patrzeć na nie wiecznie. "
Hermiona wyjrzała przez okno. Pogoda była piękna. Słońce świeciło, ptaki świergotały i ani jeden listek nie poruszył się. W tak upalny dzień, nie było ani lekkiego podmuchu wiatru.
Pomyślała, że ciężko będzie jej teraz opuszczać Hogwart. Choćby nawet na te dwa miesiące. Był to niesamowity rok. Harry wygrał Turniejtrój Magiczny, który był bardzo niebezpieczny. Harry musiał wykonać, trzy zadania. Jednak w ostatnim zadaniu, stało się coś czego, nikt nie przewidział. Zginął Cedric Diggory. Cho Chang załamała się po jego śmierci. Do tej pory nie może się powstrzymać, przed wybuchem nagłego płaczu. Był również Bal Bożonarodzeniowy, na który Hermiona poszła wraz z Wiktorem Krumem. Ron nie był z tego zadowolony, to mało powiedziane, był wściekły ! Poczuła jak ktoś ją obejmuje w pasie od tyłu. Wiedziała kto to, tak dobrze znała te perfumy. I ten przyjemny dreszcz. Zawsze to czuła kiedy ją dotykał.
- Freddie. - szepnęła, odwracając się w jego stronę. Spojrzała w jego oczy i stwierdziła, że mogłaby patrzeć na nie wiecznie.
Fred uśmiechnął się i spojrzał w jej oczy. Były takie piękne i ... radosne. Utonął w nich. Zbliżył twarz do jej twarzy i pocałował ją. Całował ją delikatnie, jakby bał się, że mu ucieknie. Jednak kiedy, nic się takiego nie stało, zaczął ją całować tym razem pewniej. Przygryzł jej wargę, a tak rozchyliła usta, pozwalając mu na głębsze pocałunki. Jedną ręką dotykał jej włosów, a drugą policzka. Fred poczuł, że uginają mu się kolana. Zawsze myślał, że to nie możliwe, do tej pory jeszcze nigdy mu się to nie zdarzyło. Opadli razem, na łóżko, jednak Hermiona odepchnęła go od siebie.
- Nie.... My nie.. Możemy. Nie możemy, Fred.... - głos jej się załamywał, raz po raz. Patrzyła na niego i chciała żeby to się nie kończyło, jednak zdrowy rozsądek mówił co innego. A tego miała aż za dużo.
- Hermiono.... ja... - jąkał się Fred, jednak Hermiona nie pozwoliła mu dokończyć.
- Proszę.... Wyjdź... - powiedziała cicho, starając się nie rozpłakać.
Fred posłusznie wyszedł, zostawiając Gryfonkę samą z własnymi myślami. Zakryła twarz poduszką i pozwoliła aby łzy, spłynęły po jej zaróżowionych policzkach.
♣.♣.♣
Gryfonka, siedziała w przedziale Ekspresu Hogwart - Londyn. Patrzyła się w okno i starała zapomnieć, o dzisiejszych wydarzeniach. Chciała zapomnieć, jednak to nie było takie proste. Była w przedziale wraz z Ginny, Ronem,Harrym, Grorge'm i Fredem. Bliźniacy oraz ich rodzeństwo spali, tylko Harry nie. Wiedziała, że jej się przygląda jednak postanowiła, że nie odwróci się w jego stronę. Nie chciała mu mówić co się działo. Ledwo co, zatuszowała zapuchnięte i podkrążone oczy. Dobrze, że mogła powiedzieć o wszystkim Ginny, a ona nie pisnęła ani słówka. Była szczęśliwa, że mogła się jej wyżalić. To było do tej pory najlepsze co ją spotkało. Rozglądnęła się po przedziale i wiedziała, że to co zrobiła było błędem. Harry kiedy spostrzegł, że się rozgląda, zapytał :
- Miona. Widzę, że coś się dzieje.
- Nic, na prawdę, nic Harry. - powiedziała, wymuszając sztuczny uśmiech na twarzy. Nie lubiła okłamywać i
nie umiała tego robić.
- Hermiona, ty nie umiesz kłamać. - uśmiechnął się lekko i kontynuował. - Powiesz ? Wiesz, że mi możesz ufać, znamy się nie od dziś.
Hermiona wzięła głęboki wdech i odważyła się powiedzieć. - Fred... On mnie pocałował, a ja ... mu się nie opierałam i ... w końcu go odepchnęłam. Och, Harry. Ja ... na prawdę straciłam wtedy kontrolę i ...
- Nie musisz mi się tłumaczyć Mionka. Zadaj sobie jedno pytanie.... Co do niego czujesz ? - przerwał jej zielonooki chłopak.
- Ja ... ja nie wiem. - powiedziała Hermiona.
W tym samym czasie, obudził się Fred i ziewnął szeroko. Hermiona spojrzała na niego i się przestraszyła. Wstała i wybiegła z wagonu. Fred spojrzał zdezorientowany na Harry'ego, jednak ten tylko wzruszył ramionami i popatrzył się w okno. Rudowłosy wstał i poszedł szukać Hermiony.
______________________________________________________
No rozdział jest . Chociaż, nie widzę komentarzy. Mówiłam, że rozdział nie pojawi się do końca lipca a nawet dłużej, jednak postanowiłam napisać krótką notkę. Może napiszę coś w czasie mojego popytu na wakacjach z rodzinką, chociaż wątpię.
JEŚLI NIE POJAWI SIĘ TU CHOĆBY JEDEN KOMENTARZ TO ZAWIESZAM BLOGA.
Pozdrawiam ;*
piątek, 12 lipca 2013
:/
Przepraszam, że rozdziału tak długo nie ma i go na razie nie będzie. Przyznam, że kiepsko mi idzie z pisaniem tego rozdziału, ale cóż. Tak, tak wiem. Są wakacje i powinnam mieć czas na pisanie choćby najkrótszej notki, jednak nie mam do tego głowy. Za 4 dni, wyjeżdżam, i nie będzie mnie aż do 31 lipca.
Nie liczcie, że jeszcze na początku sierpnia pojawi się rozdział, chociaż, kto wie :).
Przepraszam, i mam nadzieję, że ktoś tu zajrzy.
Ps. W rozdziale 9, no cóż... będzie coś... Nietypowego :/ ale tak właśnie mi się umyśliło.
Pozdrawiam .!
I mam nadzieję, że ktoś tutaj zajrzy :/
czwartek, 4 lipca 2013
Rozdział 8 - ,, Nawet nie wiesz jak bardzo mi ciebie brak ``
Hermiona, powoli otwierała oczy. Znajdowała się teraz w skrzydle szpitalnym. Przetarła powoli oczy, i zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Sala była wielka, koloru białego oraz beżowego. Łóżka białe, parawany także. Zdecydowanie dominował tu kolor biały. W skrzydle była tylko ona sama, najwidoczniej tylko ona miała wypadek.
Tylko jaki? Hermiona nie pamiętała co zdarzyło się wczoraj, czy kilka dni temu. Jedyne co pamiętała to to, że ktoś ją tu przyniósł. Z pewnością był to ktoś z rodziny Weasley'ów, bo pamiętała rudą czuprynę.
Nagle drzwi do sali się uchyliły. Hermiona szybko, zamknęła oczy i odwróciła się plecami do drzwi. Ten ktoś podszedł do jej łóżka i usiadł na krześle. Szatynkę najbardziej ciekawiło, kim była ta osoba. Chciała się już odwrócić, gdy usłyszała cichy szept : ,,Nawet nie wiesz jak bardzo mi ciebie brak``. Poznała ten głos, był to Fred Weasley. Hermiona zaskoczona, odwróciła się powoli, jednak rudowłosego już nie było. Szatynka odetchnęła.
Ale, może jej się tylko wydawało, że chłopak tak powiedział? A co jeśli nie?
Hermiona uznała, że się tylko przesłyszała. Zamknęła oczy i zasnęła.
~*~
Fred siedział w Wielkiej Sali. Mieszał widelcem w swojej sałatce. Cały czas myślał o Hermionie. Wiedział już na pewno. Kochał ją, do szaleństwa. Tak bardzo, że nie wyobrażał sobie życia bez niej. Uświadomił to sobie, kiedy tak leżała nieprzytomna w skrzydle szpitalnym. W jej oczy mógłby patrzeć bez końca. Chciał ją w końcu pocałować. Zanurzyć się w jej pełnych malinowych ustach, dotknąć jej włosów. Teraz nie mógł jeść, ani myśleć o czymkolwiek innym. Może i zasypiał jednak, śniła mu się szatynka. Na jego twarzy nie było uśmiechu, widniał tylko smutek.
- Fred... Miona jedzie do was do Nory? - spytał Harry, który również zamartwiał się o swoją przyjaciółkę.
- Mówiła, że tak. Ale kto wie, kiedy się obudzi. - powiedział Fred, ze smutną miną.
- Nie martw się. - powiedział Wybraniec, chociaż on również martwił się o przyjaciółkę.
~*~
Hermiona, otworzyła oczy. Zobaczyła, że pani Pomfry, krząta się po pomieszczeniu. Najwidoczniej czegoś szukała. Kiedy zobaczyła, że Hermiona się obudziła, podeszła do niej.
- Kochaniutka, jak się czujesz?
- Dobrze. Czy mogłabym już dzisiaj wyjść? - spytała z nadzieją w głosie Hermiona
- Och.. No dobrze. - pielęgniarka zrobiła niezadowoloną minę, ale zgodziła się.
Hermiona ubrała się w swoje szkolne szaty i wyszła ze skrzydła. Na korytarzach było pusto, pewnie teraz była pora śniadaniowa. Weszła do Wielkiej Sali, wszystkie oczy skierowane był właśnie na nią. Poczuła jak się czerwieni. Spojrzała na stół Gryfonów. Wszyscy byli uśmiechnięci i radośni. Hermiona usiadła obok Harry'ego, który uśmiechnął się jeszcze bardziej.
Szatynka spojrzała na Freda i uśmiechnęła się do niego. Fred również odpowiedział jej tym samym. Dziewczyna nałożyła sobie sałatki i nalała do pucharu soku dyniowego.
- Hermiono jedziesz do Nory? W końcu jutro koniec roku. - spytał Fred
- Jadę. - powiedziała z uśmiechem Hermiona - A jutro jedziemy z samego rana?
- Tak. Mamy tylko śniadanie.
Hermiona nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ usłyszała stukanie łyżeczki o kielich. Widocznie dyrektor chciał zabrać głos.
- Drodzy Uczniowie! Już jutro pojedziecie do swoich domów aby spotkać się z rodziną, a także przyjaciółmi. Tak więc na umilenie tego dnia, ogłaszam, że dzisiejsze lekcje zostają odwołane! Życzę udanego dnia i udanych wakacji!
Uczniowie zaczęli klaskać i wiwatować na cześć dyrektora. Połowa uczniów z Gryffindoru wstała i wyszła z Wielkiej Sali.
- Idziemy na błonia, idziecie? - spytał Harry do Freda i Hermiony
- Ja jeszcze zostanę. - odpowiedzieli jednocześnie Hermiona i Fred, po czym wybuchnęli niepohamowanym śmiechem.
Harry wyszedł z sali, mając nadzieję, że między tą dwójką coś zaiskrzy.
~*~
Fred, przyglądał się szatynce. Miała taki piękny śmiech. Jakby słyszał miliony dzwoneczków.
- Idziemy się przejść? - spytała szatynka
- Jasne. - powiedział Fred.
Wstali od stołu i wyszli z Wielkiej Sali. Poszli w kierunku błoni. Rozmawiali na różne tematy. Śmiali się, wygłupiali. Nie wiedzieli jednak, że przyjaciele ich obserwują.
- Słuchaj Hermiono....
- Tak? - powiedziała szatynka z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Tylko się nie obraź, ale ... Miałaś już chłopaka ? - spytał Fred, modląc się w duchu aby się nie obraziła.
Przez chwilę dziewczyna chciała odejść, jednak widząc, że Fred jest zakłopotany postanowiła odpowiedzieć.
- Nie. - powiedziała szatynka, uważnie badając wzrokiem Freda.
- No bo widzisz, ja ... - zaczął chłopak jednak nie dane było mu skończyć.
Biegła do nich Angelina, ubrana w strój do gry w Quidditcha, z miotłami w ręku.
- Fred! Dzisiaj ostatni trening w tym roku! Chodź. - powiedziała i dała Fredowi jego miotłę, a ona sama wzbiła się w powietrze, lecąc w kierunku boiska.
- Wybacz Hermiono, muszę iść. - powiedział ze smutkiem w głosie.
- Nie szkodzi. - powiedziała szatynka i pocałowała rudowłosego w policzek.
Chłopak zrobił się czerwony na twarzy i odleciał na miotle w kierunku boiska.
~*~
Hermiona pakowała swoje rzeczy do kufra, w końcu jutro opuszcza Hogwart. Miała zostać w Norze całe wakacje. Była szczęśliwa, wydawało jej się, że wszystko się ułoży, nawet ta sprawa z Ginny. Właśnie! Całkowicie zapomniała, że Ginny chciała z nią porozmawiać a ona, uciekała jak głupia. Może chciała ją przeprosić i wszystko wyjaśnić? Tak, Hermiona była ciekawa tego co powie jej rudowłosa. Chciała dowiedzieć się dlaczego tak dziwnie się zachowywała, ignorowała i obrażała. Do tej pory nie dostała żadnych wyjaśnień, z jej strony. Chociaż, wszystkiego mogła dowiedzieć się od Freda, który na pewno coś wiedział. Rudowłosa jest przecież jego siostrą. ,, A co jeśli on nic nie wie?`` - pomyślała Hermiona - ,, No cóż ... Nie zaszkodzi zapytać!``.
Hermiona wyszła z dormitorium. Przemierzała korytarze, z nadzieją, że nie będzie musiała dowiadywać się wszystkiego od Ginny. Nie długo potem była już na trybunach. Czekała aż Fred skończy trening i będzie mogła z nim swobodnie pogadać. Szatynka wyjęła książkę do Transmutacji i zaczęła czytać.
W końcu trening Gryfonów się skończył. Hermiona widząc, że Fred do niej idzie, odłożyła książkę i uśmiechnęła się promiennie.
- No proszę! Hermiona Granger przyszła na trening Gryfonów! - powiedział Fred zanosząc się śmiechem.
- Bardzo śmieszne, Freddie. Musimy pogadać. - powiedziała z uśmiechem dziewczyna, jednak jej mina szybko spoważniała.
- Stało się coś? - spytał Fred z niepokojem w głosie.
- Można tak, powiedzieć. - powiedziała szatynka. - Słuchaj, dlaczego Ginny się tak dziwnie zachowywała?
Fred, usiadł obok szatynki. Zanim zaczął cokolwiek mówić, minęło sporo czasu. Hermionie to nie przeszkadzało, mieli przecież dużo czasu.
- Miona... Ja chciałbym wiedzieć. Ona przestała mi mówić cokolwiek. - powiedział chłopak.
W jego oczach nie skakały wesołe ogniki. Było w nich widać smutek, żal i troskę. Dziewczynie zrobiło się jej go żal, tak bardzo nie lubiła gdy ktoś jest smutny. Szatynka przytuliła Freda. Poczuła zapach jego perfum, które były jednocześnie delikatne ale także mocne w zapachu. Chłopak objął ją ramieniem.
Siedzieli tak wpatrzeni w zachód słońca, nie martwiąc się niczym, nie martwiąc się o jutro.
~*~
Hermiona siedziała teraz w pokoju wspólnym. Było gdzieś grubo po północy, a ona nie mogła zasnąć. Śnił jej się Fred, całowali się. Tylko dlaczego, jej się to przyśniło?
Teraz zastanawiała się, co czuje do Freda. Na pewno było to coś więcej niż przyjaźń. Tylko co? ,, Miłość? - pomyślała Hermiona - Chłopak taki jak on na pewno nie chciałby takiej kujonicy jak, ja. Zresztą on największy żartowniś w Hogwarcie, nie pasuje do kujonicy, która zawsze ślęczy w książkach. ``
Lubiła go i to bardzo. On zawsze, był taki miły, czuły, miał poczucie humoru i był troskliwy. Czego można więcej chcieć ? Hermiona marzyła o takim chłopaku. Tylko kto by zechciał taką dziewczyn, jak ona.
W końcu zasnęła, nie wiedząc jak bardzo mogła się mylić.
♣.♣.♣
Fred schodził po schodach, do pokoju wspólnego. Rozmyślał o Hermionie. Była inteligentna, mądra, ładna, troskliwa, miła i pomocna. Czego można chcieć więcej ?
Tylko czy taka dziewczyna jak ona, pokocha największego z żartownisiów w Hogwarcie ? Miona, mogła mieć każdego. W końcu zasługiwała na kogoś lepszego niż on.
Usiadł w fotelu, przed kominkiem. Dostrzegł szatynkę, spała. Wyglądała tak słodko. Fred wyciągnął różdżkę i powiedział ,, Accio Koc ``. Złapał koc do ręki i przykrył nim szatynkę. Pocałował ją w czoło i poszedł na górę, do swojego dormitorium.
♣.♣.♣
Hermiona obudziła się. Spała w pokoju wspólnym. Musiało być wcześnie, bo jeszcze nikogo nie było. Spostrzegła, że jest przykryta kocem Freda. Widocznie musiał tutaj być. Rozciągnęła się i wstała. Po cichu weszła do dormitorium. Wzięła ubrania, i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic, ciało spryskała lawendową mgiełką, włosy spięła w luźnego koka. Ubrała się w niebieską bluzkę na ramiączkach, krótkie spodenki dżinsowe i czarne trampki. Na to wszystko założyła szatę szkolną. Wyszła i wróciła do dormitorium. Rozejrzała się jeszcze raz po pokoju, sprawdzając czy wszystko spakowała. Zamknęła kufer, i spojrzała na zegarek. Jest już 7 : 56. Za nie długo będzie śniadanie. Postanowiła, że zejdzie na dół i poczeka na Harry'ego. W pokoju wspólnym było już parę osób, ale nie wdziała nikogo ze swoich przyjaciół.
- Hej Miona ! - powiedział czyjś męski głos.
Dziewczyna wzdrygnęła się i powoli odwróciła w stronę, z której dobiegał ją głos. Był to George.
Hermiona, nie odzywała się z nim również, tak samo jak z Ginny.
- Cześć. - mruknęła zniesmaczona.
- Słuchaj... Chciałem cię przeprosić, za to, że się tak zachowałem. - powiedział cicho George. - Nie wiem co się ze mną działo.
Dziewczyna patrzyła na niego, swoim wielkim brązowymi oczami. Zastanawiała się nad tym co powiedział. Czyżby nie wiedział co się z nim działo przez dłuższy czas ? Nie chodziło jej teraz o przeprosimy, potrafiła wybaczać nawet najgorsze. Chociaż nie kiedy były wyjątki.
- Przeprosiny przyjęte. Jak to nie wiedziałeś co się z tobą działo ? - spytała zaskoczona Hermiona.
George zorientował się, że Hermiona oczekuje wyjaśnień. W sumie skąd mogła wiedzieć co było powodem ich dziwnego zachowania ?
- To dłuższa historia. - powiedział i usiadł na kanapie, czekając aż Hermiona zrobi to samo.
Szatynka usiadła, obok niego.
- Zacznijmy od początku. Draco Malfoy, jeszcze wtedy kiedy nie było nas w Wielkiej Sali dolał nam, do napojów, jakiś eliksir. Jednak nie zdążył dolać go, Fredowi i Harry'emu. Właśnie na nich, mu najbardziej zależało. Wiedział, że sprawi ci to ból. My wypiliśmy eliksir i sok, a brat i Harry normalny sok. Później eliksir zaczął działać i zaczęliśmy się kłócić. Harry był wściekły, a ja z Fredem się pobiliśmy. Ginny, nie miała jednak eliksiru, w napoju, ona przed tym zdarzeniem była z Draconem na Wierzy Astronomicznej. On wtedy omotał ją. A, że Ginny od jakiegoś czasu zaczęła się w nim bujać, dała się łatwo, bez oporów. Później już sama wiesz, co się działo. Jednak po pewnym czasie, Draco Malfoy, zorientował się, że eliksir który sporządził, nie będzie dział wiecznie. Musiał nam podać kolejną dawkę. Ale nie udało mu się to i kiedy Ginny przejrzała na oczy, uwolniła się od uroku. Malfoy w zemście, rzucił na ciebie urok.
- Ja... Nie wiedziałam. Chyba muszę się pogodzić z Ginny. - powiedziała Hermiona
- Też tak myślę. A tymczasem ja idę na śniadanie. - powiedział George z szelmowskim uśmiechem. - Poczekaj jeszcze trochę, Fred stroi się w dormitorium żeby iść z tobą na śniadanie, mała !
Uśmiechnął się jeszcze i już go nie było.
Hermiona uśmiechnęła się. Fred stroił się w dormitorium tylko po to, aby pójść z nią na śniadanie ?
Postanowiła, że zajrzy do Freda i przy okazji odda mu koc. Weszła po schodach i zapukała do drzwi, dormitorium bliźniaków. Usłyszała ,, Proszę `` i uchyliła drzwi. Fred właśnie próbował zawiązać krawat, jednak niezbyt dobrze mu to wychodziło.
- Freddie, dzięki za koc. - powiedziała z uśmiechem na twarzy dziewczyna.
Kiedy rudowłosy zobaczył, Hermionę, zarumienił się na obu policzkach. Starał się ukryć rumieńce, jednak Hermiona nadal je widziała.
- George mi powiedział, że się szykujesz elegancie. - powiedziała z wielkim uśmiechem pokazując swoje śnieżnobiałe zęby.
- Mój, kochany brat bliźniak. Muszę mu kiedyś .... - chciał dokończyć jednak szatynka mu przerwała.
- Fred !
- Muszę mu kiedyś podziękować. - powiedział uśmiechając się do niej promiennie. - Idziemy na śniadanie ?
- A twój krawat ? - spytała szatynka chichocząc.
Podeszła do niego i zabrała się za poprawne wiązanie krawatu. Teraz gdy to już zrobiła, zeszli do pokoju wspólnego.
Wchodząc do Wielkiej Sali, wszyscy spojrzeli na nich ze zdziwieniem. Hermiona usiadła obok, Harry'ego ale jednocześnie obok Freda, który siedział obok Georga. Hermiona nałożyła sobie sałatki i nalała soku dyniowego do pucharu. W tym czasie dyrektor zaczął swoją przemowę :
- Dziś ostatni dzień nauki w szkole Hogwart, za pewne nie którzy wrócą po wakacjach, a nie którzy już niestety nie. Ale nie martwmy się niczym, życzę smacznego i udanych wakacji ! - powiedział dyrektor, a uczniowie zaczęli klaskać, w dłonie. - Pociąg jak zawsze odjeżdża o 11.
- To jego pierwsza normalna przemowa ! - krzyknął ktoś z tłumu.
Był to Ron, który zawsze nie rozumiał przemów Dumbledora.
Hermiona kiedy skończyła jeść, zaczęła się rozglądać po Sali. Właśnie skończyła, 4 rok nauczy w Hogwarcie. W tym roku dużo się działo. Najpierw Turniej Trójmagiczny, w którym uczestniczył Harry oraz Cedric Diggory, Fleur Delacur i Victor Krum. Harry ledwo uszedł z życiem, tak samo jak Cedric. Cieszyła się, że miała to wszystko już za sobą, jednak Lord Voldemort powrócił. Jeszcze Draco Malfoy i jego głupie pomysł, od których połowa ludzi ucierpiała. Zawsze nie lubił Hermiony, bo była szlamą, według niego. Po wakacjach znowu tutaj wróci i zacznie 5 rok nauki w Hogwarcie. Czekają ją egzaminy, czyli SUM-y. Bała się tego co wydarzy się po wakacjach. Czy Hogwart będzie tak samo bezpieczny jak wcześniej ? Teraz kiedy Lord Voldemort powrócił nic nie może, być już takie samo jak przedtem. Teraz, jednak starała się o tym nie myśleć, bo przecież są wakacje. Znowu spędzi je w Norze chociaż, wcale nie narzekała na nudę. Tam zawsze się coś działo i można było z kimś porozmawiać. Weasley'owie byli miłą rodziną, a Hermionę pani Weasley traktowała jak własną, rodzoną córkę. Troszczyła się o nią i nie pozwalała by stało jej się coś złego. Tak rodzina Weasley, była bardzo dobrą rodziną i opiekuńczą.
- Hermiona ! - usłyszała czyjś głos.
Wołał do niej Fred. - Och, wybacz... Za - zamyśliłam się. - jąkała się Hermiona. Sama nie wiedziała dlaczego.
- Trzeba się powoli zbierać. - powiedział i pocałował szatynkę delikatnie w policzek. Zaraz potem poszedł wraz z Georgem i Lee Jordanem w kierunku, wyjścia z Wielkiej Sali.
Hermiona uśmiechnęła się sama do siebie. Dziewczyna wstała i wyszła z Wielkiej Sali. Udała się do dormitorium. Z walizki wyciągnęła kosmetyczkę, aby się umalować. Weszła do łazienki i zaczęła nakładać makijaż. Najpierw zrobiła kreski eyeliner'em, pomalowała rzęsy tuszem, a usta pomalowała błyszczykiem. Machnęła różdżką, a jej włosy stały się proste. Sięgały jej teraz do łopatek. Zdjęła szatę szkolną, i zeszła na dół. W pokoju wspólnym było parę osób, jednak nie widziała żadnego ze swoich przyjaciół. Tak na prawdę szukała Freda, z którym tak dobrze jej się rozmawiało.
~~~~~~~~
No to rozdział 8 jest ;)
Komentujcie, jest to dla mnie ważne bo nie wiem czy ktoś to jeszcze w ogóle czyta.
1 komentarz - następny rozdział :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)